NA PLENER: Przez Maramuresz i Bukowinę

Jest nas dziesięcioro – entuzjastów fotografii i podróżowania. Mamy zamiar powłóczyć się po zakamarkach Maramuresz i Bukowiny, fotografują i poznając unikalne miejsca, które za kilka lat z pewnością znikną lub całkowicie się zmienią.

Maramuresz, otoczony jest ze wszystkich stron górami. Dlatego nieco odizolowany od innych krain Rumunii zachował swój unikalny wiejski klimat. Wysokie bramy przed drewnianymi domami, owocowe sady, stare cerkwie i kościoły. Wszystko dzieje się tu jakby wolniej, zawsze jest czas na pogawędkę ze znajomymi a jeszcze lepiej z nieznajomymi przybywającymi z odległych stron. Jak tu rozmawiać nie częstując palinką (mocną śliwowicą), a już co najmniej owocami, serem lub mlekiem? Gościnność i otwartość mieszkańców tutejszych wsi jest zadziwiająca.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Przed wyjazdem trudno walczyć ze stereotypami – czasem nawet już nie wyjaśniam, że będziemy w pięknej krainie wspaniałych ludzi i do tego w otoczeniu pięknej przyrody. Trzeba przeżyć samemu owe miłe przygody, by zrozumieć jak dalece potoczne polskie opinie o Rumunii i Rumunach są dla nich krzywdzące.

Stara zielona Toyota jest naszym utrapieniem. Nie jest przygotowana do takiego wyjazdu. Ciągłe postoje nie wpływają dobrze na humory ekipy. Całe szczęście, że radzi sobie w czasie jazdy terenowej. Jednak na szosie jest to z reguły porażka. Każdy większy podjazd powoduje grzanie się silnika. Zespół naprawczy z firmy, z której wypożyczyliśmy to auto – przyjechał za późno … bez kompletu kluczy i innych akcesoriów do naprawy auta. Eh, szkoda gadać o niej bo przecież w sumie nawet niczego nie naprawili. Jakoś staraliśmy się przez te wszystkie dni radzić sami z kłopotami.

Przed domem w Maramuresz

Przed domem w Maramuresz

Dolina Izy niemal „upakowana” jest drewnianymi kościółkami wpisanymi na listę UNESCO. Jednak w wielu nie można robić zdjęć we wnętrzach. Zatem wybieram ten, gdzie można nie tylko zobaczyć piękny ikonostas ale także przymierzyć się do kilku kadrów. Potem jak zwykle odbywamy spacer po wsi. Udało mi się dotrzeć do wiejskiej gorzelni. Wysokie kadzie, specyficzny zapach zacieru i miły właściciel Michał, który z dumą oprowadził mnie po swojej szopie – fabryczce śliwowicy. Wszystko jak najbardziej ekologiczne! Interes jest oczywiście rodzinny. Co chwila na placyk przed gorzelnią podjeżdża auto z nabywcami lokalnych trunków. Nieco niżej w innej części wsi można sobie zamówić i kupić dowolną szklaną butelkę z drewnianą konstrukcją służącą nadaniu koloru alkoholowi nalanemu do środka. Bardzo zabawne urządzenie.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Każdy z nasz uczestników Fotoekspedycji do Rumunii miał codziennie wiele takich spotkań. Czasami pewną barierą był język ale dla chcącego nic trudnego, gadaliśmy aż ręce nas bolały. Bez względu czy to w głębokich dolinach czy na otwartych połoninach lub w pasterskich szałasach spotykaliśmy się z życzliwością, ciekawością i szacunkiem. Staraliśmy się odpłacić tym samym ale wiele pośród naszych zdjęć powędrowało już pocztą do Rumunii.

Wschód słońca nad Karpatami

Wschód słońca nad Karpatami

W rumuńskich górach nieustannie trwa ruch. Te góry żyją! Już o świcie krowy wędrują na ukochane pastwiska. Ciekawskie konie podchodzą do naszego biwaku aby zobaczyć kto zawitał na ich łąkę. Zawsze spanikowane owce snują się po olbrzymich połoninach pilnowane przez pasterzy i psy. Wieczorem wszystko nagle cichnie i się uspokaja a nad głową szybko pojawiają się miliony gwiazd. Doskonale widać Mleczną Drogę! Zatem czas na nocne zdjęcia galaktyk i szlaków gwiazd. Ileż przy tym zabawy!

Na festynie w Botizie jesteśmy od samego rana. Nie możemy przegapić tak wspaniałej okazji do fotografowania portretów. Wielu mieszkańców wsi ubranych jest w odświętne ludowe stroje. Podobno taki strój to spory wydatek, na który nie wszystkich stać. Na scenie występują gwiazdy muzyki ludowej. Przyjechały tu z różnych zakątków Maramuresz. Widzowie rozmawiają, komentują i degustują miejscowe trunki i piwo. Jest miło! Coraz częściej jesteśmy przez nich proszeni o zrobienie zdjęcia. Zatem aparaty idą w ruch, szkoda nie wykorzystać takiej okazji. Nawet osoby, które do tej pory nie były na tyle śmiałe aby poprosić modela o pozowanie pozbywają się swoich obaw i fotografują niczym rasowi portreciści.

Eh, muszę siedzieć w domu...

Eh, muszę siedzieć w domu…

Przed każdym z gospodarstw w Maramuresz musi stać wielka drewniana brama. Czasami jest mocno rzeźbiona, kiedy indziej to prosta konstrukcja. Odwiedzamy braci, którzy zajmują się konstruowaniem takich bram. Na podwórku porozkładane są elementy przygotowane do złożenia przed jednym z domów. Przyglądamy się sposobom ich wytwarzania. Bracia namawiają nas abyśmy stali się ich przedstawicielami handlowymi, przecież taka brama doskonale sprawdzi się także w Polsce! Raczej nie widzimy potrzeby ich stawiania na Podlasiu czy Mazowszu. Zdecydowanie najpiękniej prezentują się tu w Rumunii.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Drugiego dnia oglądania kolorowe monastery Bukowiny z czasem stają się nieco monotonne. Szukamy zatem także innych tematów do sfotografowana. Podróżujemy kolejką wąskotorową w głąb mrocznych dolin, odwiedzamy huculską pisankarkę – zajmującą się tworzeniem wielkanocnych pisanek. Jakże są misterne i kolorowe! Coraz więcej wrażeń i coraz więcej zdjęć.

Opiekun grupy i autor programu FotoEkspedycji do Rumunii:
Marek Waśkiel
http://www.waskiel.pl

 

Artykuł pochodzi z miesięcznika FotoGeA.com
https://www.fotogea.com/?page_id=692

 

Zdjęcia: uczestnicy Fotoekspedycji do Rumunii.

no images were found

To także może ci się spodobać

  • Alicja
    8 listopada 2012 o 12:01

    Witam, z przyjemnością (dla sprawiedliwości muszę dodać – i z nutką zazdrości) przeczytałam artykuł o fotowyprawie do Rumunii i obejrzałam zdjęcia. Fantastyczne! Nie wiem, jak to się dzieje, że za granicą naszego kraju, to widzimy więcej. Stajemy się bardziej spostrzegawczy? Inność przyciąga? Patrzę zwłaszcza na portrety. Gdzieś tam łatwiej nam je robić. Dlaczego? Nie wiem. U nas musi być procentowo tyle samo ciekawych twarzy, ale trudno je dostrzec. Rumunia jest na razie moim niezrealizowanym marzeniem. Wyprawa z Wami także. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś dołączę:)) Pozdrawiam serdecznie.

  • admin
    8 listopada 2012 o 12:44

    Dzień dobry Alicjo,
    Sądzę, że to przede wszystkim kwestia czasu. Na takiej wyprawie jest go mnóstwo i to własnie na zdjęcia. Do donikąd nie pędzimy, zatrzymujemy się gdzie trzeba i szukamy ciekawych kadrów. Z drugiej strony rewelacyjna jest otwartość mieszkańców Rumunii. Niestety u nas coraz częściej fotografowie traktowani są z dużym dystansem. Zapraszamy na nasze FotoEkspedycje w przyszłym roku.
    Pozdrawiam
    Marek Waśkiel

  • Grzegorz
    30 listopada 2012 o 13:35

    Witam.
    Obejrzałem zdjęcia, przeczytałem artykuł-wspaniały. Bylem w tamtych terenach kilka razy, wrażenia nie do opisania po prostu można się zakochać.Poniżej link z kilkoma zdjęciami http://www.rajdy4x4.pl/index.php/ida/9/?y=2010&galeriaID=161736&p=1