Fotograf w podróży

PODRÓŻE: INDIE smaki, kolory i dźwięki

Indie można pokochać albo znienawidzić. Czyżby to tylko slogan? Nie, ja pokochałam Indie, ale są osoby, które nie mogą znieść tłumu ludzi, hałasu i ostrych zapachów. Nie mogą patrzeć na biedę i brud. Ja widziałam co innego. Widziałam pięknie, kolorowo ubrane kobiety w sari i gustownie dobranych salwar kamiz z duppatą. Widziałam uśmiechnięte dzieci. Widziałam bajkową architekturę…

Riksza – rekwizyt indyjskich ulic
Przejażdżkę rikszą zaliczam do jednych z bardziej ekscytujących przygód, jakie przeżyłam w Indiach. Rikszarze, podobnie jak kierowcy innych pojazdów, hołdują tylko jednej zasadzie: kto pierwszy ten lepszy. Nie liczą się z sygnalizacją świetlną, a swoją obecność na drodze manifestują za pomocą często używanych klaksonów. Dzięki niespotykanemu rajdowemu kunsztowi wychodzą bez szwanku z drogowych opresji, dowożąc do celu klientów, którzy często są na skraju załamania nerwowego.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Kuchnia indyjska
W kuchni miesza się przyprawy i zioła, tworząc tzw. masalę, dzięki której w jednym daniu można odkryć nawet kilkanaście smaków i zapachów. Właśnie wszechobecne przyprawy są esencją indyjskiej kuchni. Posiłkom często towarzyszą chlebki w kształcie dużych placków oraz gotowana soczewica. My zajadałyśmy się przez trzy tygodnie kuchnią wegetariańską.
W pamięci pozostały nazwy: Palak Paneer – ser ze szpinakiem, Pakora – warzywa w cieście naleśnikowym, Matar Paneer – groch z żółtym serem polany sosem, Malaj Kofta – kuleczki serowo-warzywne obtaczane w gęstym, kremowym sosie, Samosa – pierogi, Mango Lassie – rodzaj jogurtu z owocem mango, Ćapati/roti – chlebek indyjski.

Udajpur – kobiety w kolorowych sari na ulicy jednego z najbardziej przyjaznego i romantycznego miasta w Indiach.

Udajpur – kobiety w kolorowych sari na ulicy jednego z najbardziej przyjaznego i romantycznego miasta w Indiach.

Ubiór indyjski
Najbardziej znanym hinduskim ubiorem jest sari. Już sama procedura zakupu sari jest niezwykłym przeżyciem i doświadczeniem. Potencjalną nabywczynię prosi się najpierw o zdjęcie butów i zajęcie miejsca na czystym jak łza materacu, pokrytym białą, bawełnianą narzutą. Dopiero potem rozpoczyna się prawdziwy pokaz: sprzedawca rozwija bele lśniącego materiału, rzucając tkaniny na materac, by pokazać ich krasę, bogactwo kolorów i wzorów. Doprawdy, trudno jest nie dać się skusić na zakup.
Chociaż sari nie jest ubiorem zbyt praktycznym, zwłaszcza dla podróżniczek, to jednak jego bezsprzecznym atutem jest stosunkowo niska cena. Do uszycia tej szaty wystarczy bowiem pojedyncza sztuka materiału, szerokości około 1 m i długości 6 m, który jest następnie zręcznie marszczony w fałdy i zakładki bez konieczności korzystania z jakichkolwiek zapinek czy guzików. Do sari nosi się ćoli, ściśle przylegającą do ciała bluzkę z krótkim rękawem.
Drugim strojem wszechobecnym na ulicach jest salwar kamiz, luźna, długa tunika nakładana na szerokie spodnie. Do tuniki nosi się duppatę, czyli długi, podobny do szala skrawek materiału o dopasowanych do reszty ubioru kolorach i wzorach. Zazwyczaj okręca się go wokół szyi w taki sposób, by jego dwa końce swobodnie spływały w dół po plecach.

Varanasi – świt nad Gangesem, wierni dokonujący oczyszczających kąpieli przy jednej z ghat.

Varanasi – świt nad Gangesem, wierni dokonujący oczyszczających kąpieli przy jednej z ghat.

Varanasi
Varanasi to miejsce nieuchronnego i oszałamiającego zderzenia z religijnością mieszkańców tego kraju – to miejsce, którego byłam strasznie ciekawa i jednocześnie miejsce, którego się obawiałam. To najświętsze spośród siedmiu świętych miast hinduizmu. Każdy wierny powinien odwiedzić je przynajmniej raz w życiu, stąd miasto nieustannie pełne jest pielgrzymów, medytujących sadhu oraz turystów.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Varanasi to ghaty czyli kamienne schody prowadzące do rzeki i umożliwiające rytualne ablucje. To one robią największe wrażenie na zwiedzających. Pełno tu pielgrzymów, kapłanów, guru, handlarzy i naciągaczy. My podziwialiśmy je od strony Gangesu wypływając w rejs wczesnym rankiem.
Święta rzeka ma moc oczyszczającą, zmywa brud ciała i ducha. Zanurzenie się w niej jest tym samym, co ponowne czyste i wolne od grzechu narodziny. Kąpiel w Gangesie oznacza oczyszczenie się z dawnych wcieleń i obecnego życia oraz przygotowanie do śmierci i odrodzenia.
Pogrzeby na ghatach to codzienny widok. Zwłoki umieszczone na bambusowych noszach, owinięte w biały całun, niesione są uliczkami miasta w stronę rzeki. Zwiastunem zbliżającej się procesji pogrzebowej są okrzyki oraz rytmiczne dźwięki instrumentów. Przed spaleniem ciało zmarłego zanurzane jest w wodach Gangesu. Przy zwłokach pracują osoby z kasty nietykalnych. Przed spopieleniem zwłoki waży się na specjalnej wadze, a następnie dokładnie wylicza ilość drewna. Dzień i noc na stanowiskach kremacyjnych płonie ogień. Można przyglądać się tym ceremoniom, ale ze względu na szacunek wobec zmarłych i ich rodzin nie należy robić zdjęć. Wspomniana ceremonia nie dotyczy wszystkich zmarłych. Jest pięć kategorii ludzi, których nie wolno kremować na ghatach, ich ciała porzuca się rzece, są to: trędowaci, dzieci, kobiety ciężarne, bramini i ukąszeni przez kobrę królewską.
Varanasi jest kwintesencją odmienności kulturowej, jaką proponują nam Indie. Gdy wieczorem zelżeje upał i zgiełk, a na Gangesie wśród wianków z aksamitek zamigocą
płomyki puszczonych na wodę lampek, łatwiej jest ulec mistycznej atmosferze miasta i pokochać Indie.

Agra - Taj Mahal, ikona Indii i największy na świecie symbol miłości, XVI wieczne mauzoleum, które cesarz Śah Dźahan wybudował dla swej zmarłej żony.

Agra – Taj Mahal, ikona Indii i największy na świecie symbol miłości, XVI wieczne mauzoleum, które cesarz Śah Dźahan wybudował dla swej zmarłej żony.

„Święta krowa”
Stwierdzenie „święta krowa” jest jednak na wyrost. Nikt tu się do krowy nie modli, ani jej nie czci! Tutejsze krowy, też są zupełnie inne i w niczym nie przypominają naszych poczciwych krasul. Tutejsze są chude i garbate. Dlaczego więc święte? Ludzie tu od wieków szanują to zwierzę za korzyści, jakie dzięki niemu mają. W Indiach nie jada się wołowiny. Krowa daje mleko, a co za tym idzie wszystkie przetwory są z niego otrzymywane. To, co krowa wytworzy „drugą stroną” też jest cennym materiałem, po wysuszeniu stanowi budulec lub opał. I jeszcze ważna zaleta – krowa stanowi naturalną i ekologiczną oczyszczarko – zamiatarkę, która zjada wszystkie resztki i odpadki pozostawiane wszędzie przez człowieka. Chodzą te krówki wszędzie: środkiem ulicy, chodnikiem, plażą i grzebią w śmietnikach wyjadając resztki.

Tradycjonalizm
Indyjskie społeczeństwo jest wciąż bardzo tradycjonalistyczne. Najważniejsza jest rodzina. To wobec niej trzeba być lojalnym. Najczęściej jest to rodzina wielopokoleniowa, gdzie młodzi żyją ze swoimi rodzicami, dziadkami oraz rodzeństwem. Zwykle po ślubie młoda para przeprowadza się do rodziny męża. W Indiach nie ma systemu emerytalnego i opieki socjalnej, rodzice są zdani na pomoc swych dzieci, a żony i matki na swych mężów. Dzieci przy podejmowaniu ważnych decyzji wciąż szukają błogosławieństwa rodziców. Małżeństwa w Indiach są kojarzone przez rodziny młodych. Zgodnie z tradycją młodzi powinni należeć do tej samej grupy społecznej i tej samej kasty. Odpowiedni partner/partnerka musi również spełniać ustalone przez rodzinę kryteria ekonomiczne. Idealni partnerzy powinni pasować do siebie charakterologicznie, dlatego bardzo ważne są konsultacje z astrologiem, którego opinia może zaważyć na decyzji o zawarciu małżeństwa. Małżeństwo jest nie tylko związkiem między dwojgiem ludzi, ale również związkiem między rodzinami. Podczas negocjacji na temat małżeństwa młodzi wedle zwyczaju mogą spotkać się tylko kilka razy. Jeżeli przypadną sobie do gustu, związek jest zatwierdzany przez rodziców i ustala się datę ślubu. Umawianie się na randki nie jest powszechnie akceptowane i stanowi właściwie temat tabu.

Udajpur - Świątynia Dźagdiś, grupa Sadhu, wędrownych ascetów zwykle odzianych w szafranowe lub żółte kolory, zawsze noszą przy sobie cały dobytek: miseczkę żebraczą, kij podróżny i koc.

Udajpur – Świątynia Dźagdiś, grupa Sadhu, wędrownych ascetów zwykle odzianych w szafranowe lub żółte kolory, zawsze noszą przy sobie cały dobytek: miseczkę żebraczą, kij podróżny i koc.

Religie
Na zakończenie posłużę się cytatem św. Ambrożego „Jeśli zatem chcesz znać prawdę, przybądź do Indii […] Nauczysz się wówczas, by kochać to co widziałeś i czym dziwowałeś się przed chwilą. Nikt nie będzie toczył z tobą żadnej wojny, nikt tez nie będzie miał władzy odebrać ci czegokolwiek, co twoje jest. Nie będziesz żył z potu ani rabunku innych, ponieważ będziesz bogaty we wszystko”.
Indie to barwna mozaika wyznaniowa i etniczna, barwna mozaika kultur i charakterów, barwna mozaika dźwięków i zapachów.
Indyjska ziemia zrodziła nie tylko cztery duże religie: hinduizm, buddyzm, dźinizm i sikhizm, ale też mnogość sekt i szkół. Przyjęła też wyznawców innych systemów religijnych, którzy mogli tu swobodnie pielęgnować własne tradycje. Wydaje się, że możliwości absorpcyjne półwyspu są pod tym względem nieograniczone. Jednocześnie przy całej tej różnorodności powtarza się w Indiach pewien model religijności przenikający wszystkie wyznania.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Wiara jest tutaj intensywna, wypełniona poczuciem stałej obecności sacrum.
Podróży po Indiach nie da się porównać z innym doświadczeniem. Jest to spotkanie ze światem baśni – historią miłosną między legendą, snem i rzeczywistością. Z każdą chwilą Indie można tylko coraz bardziej kochać i dlatego zamierzam wrócić do tego kraju.
Chcę wrócić do Indii, żeby wtopić się w tłum, żeby spokojnie usiąść na progu świątyni i zagłębić się w swoich myślach, żeby na spokojnie porozmawiać z ludźmi, żeby na spokojnie pofotografować to co ciekawe, ważne i niezapomniane.

FOTOPORADY:
Fotografujesz i jesteś fotografowany
Hindusi chętnie pozują z Białasami. Sami zaczepiają na ulicy i zapraszają do zdjęć. Jesteśmy dla nich tak samo „egzotyczni” jak oni dla nas. To oni nas proszą o zrobienie zdjęć, to oni wysyłają własne dzieci, żeby po ogólnie znanym słowie „hello” i szerokim uśmiechu zrobić im fotografię. Po sesji uradowane dzieci wracają do rodziców, żeby pochwalić się, że misja spełniona, a jeśli przedtem pokażemy na cyfrowym wyświetlaczu wykonane zdjęcie to radość jest jeszcze większa. Niektóre dzieciaki są na tyle cwane, że po takiej zaczepce wyciągają rączkę po … i tu niespodzianka wystarczy cukierek, guma do żucia, frotka do włosów czy ołówek, ale często wystarczy uśmiech i pokazanie zdjęcia.
W Agrze podczas zwiedzania Taj Mahal przeżyłyśmy prawdziwe oblężenie, wydawało mi się, że każdy ze zwiedzających chciał z nami zdjęcie, albo „celowali” w nas z ukrycia. Nie mogłyśmy się zająć ani podziwianiem największego na świecie symbolu miłości ani robieniem zdjęć, ponieważ co chwila podało pytanie o wspólne zdjęcie. W końcu uciekłyśmy z głównej ścieżki. W Indiach trzeba szczególnie dbać o sprzęt z powodu ciepła, kurzu i wilgoci. Ja zawsze mam nakręcony na obiektyw filtr UV i żółte ubranko na body. Filtr chroni obiektyw nie tylko przed ubrudzeniem, ale także przed uszkodzeniem.

Tekst i zdjęcia:
Agnieszka SOWIŃSKA

Artykuł pochodzi z miesięcznika FotoGeA.com dostępnego w bezpłatnej prenumeracie:
http://www.fotogea.com/?page_id=692

To także może ci się spodobać