Fotograf w podróży

Nocą na niebie

Latem kilka nocy spędziłem przy Zaprzyjaźnionym Drzewie czatując na meteory. Stoi ono na skraju wielkiej łąki (ok. 50 km od Białegostoku w pobliżu granicy z Białorusią), a za moimi plecami mam ogromne połacie Puszczy Knyszyńskiej. Można stąd obserwować nieprzebrane niebieskie przestrzenie. Łąka ma jeszcze jeden ważny walor, znajduje się w bardzo ciemnym miejscu i dzięki temu mogę obserwować miliardy gwiazd. Widok w mieście całkowicie nieznany!

Zjawiska przyrodnicze rządzą się swoimi prawami i czasami człowiek ma wrażenie, że je rozgryzł. Tak chyba było z medialnymi zapowiedziami „roju meteorów”, których kulminacja na naszym niebie miała nastąpić w nocy z 12 na 13 sierpnia. Natura znowu spłatała nam figla. Znacznie więcej „spadających gwiazd” widziałem w nocy z 11 na 12 sierpnia. Jednak nie narzekam ponieważ od dawna lubię gapić się w nocne niebo i nie decydują o tym żadne liczby.

Ilość widzianych i zarejestrowanych na matrycach naszych aparatów zależy od wielu czynników. Bez wątpienia jednym z podstawowych jest obecność sztucznego światła. Na ogół jest on ignorowany! Dość powiedzieć, że im więcej świateł lamp jest wokół nas, tym gwiazd i innych obiektów będziemy widzieć mniej oraz znacznie mniej uda się ich zapisać na naszych matrycach. Dlatego lubię swoją ciemną łąkę, chociaż i ona nie jest wolna od widocznego sztucznego światła, pochodzącego z okolicznych wsi i miasteczek. Lubię też Zaprzyjaźnione Drzewo, które stanowi uzupełnienie dla wielu moich kadrów. Dzięki niemu mogę pokazać efekt skali obserwowanego zjawiska.

Wbrew pozorom nie ma idealnej recepty na zawsze udane zdjęcie meteorów. Każdy z nas może fotografować w odmiennych warunkach, o innym czasie itp. Bez wątpienia jest jakiś zakres podstawowych czynności, po wykonaniu których ma się większe szanse na udane zdjęcie: dobór miejsca i czasu fotografowania (tzw zmierzch astronomiczny jest najlepszy!), odpowiedni sprzęt, odzież i ogromne pokłady cierpliwość.

Punktem wyjściowym do ustawienia poprawnej ekspozycji powinna być czułość 3200 ISO, czas ok 25 s oraz przysłona około f 3,5. Taki zestaw parametrów posiadają wszystkie amatorskie lustrzanki i można je dobrać ustawiając w trybie M. Jednak mogą one być swobodnie korygowane w zależności od warunków, w których fotografujemy. Warto jedynie pamiętać, że o liczbie rejestrowanych obiektów (gwiazd) zadecyduje czułość i przysłona. Im wyższe ISO i większy otwór przysłony tym zarejestrowanych gwiazd będzie więcej. Czas zadecyduje wyłącznie o formie ich pokazania: pojedyncze galaktyki i gwiazdy lub rozmyte „szlaki gwiazd” (tzw. reguła 600 – chociaż według mnie powinna być to reguła 500).

Należy wyłączyć stabilizację obrazu oraz funkcję redukcji szumów przy długich czasach ekspozycji. Ostrzymy ręcznie – należy wyłączyć autofokus. Warto stosować najkrótszą ogniskową, aby uchwycić jak największą przestrzeń do fotografowania oraz otworzyć przesłonę do wartości zbliżonej do największej jasności (przymykając ją o ok 0,3 lub 0,7 działki EV, aby zapewnić lepszą ostrość, czyli jeżeli masz f3,5 to obraz będzie bardziej ostry przy f4). Aparat umieszczamy na stabilnym statywie oraz stabilnym podłożu i migawkę wyzwalamy za pomocą wężyka spustowego. Bardzo przydatna jest funkcja interwałometru pomagająca w wykonaniu serii wielu zdjęć o ustalonej ekspozycji (mają ją np. korpusy wielu modeli aparatów Nikon np. D7100) oraz niektóre wężyki spustowe.

waskiel perseidy dzien trzeci 2

 Oczywiście, meteory latają gdzie chcą wiele ukazywało się poza wybranym przeze mnie kadrem.
W czasie prawie 3 godzinnej obserwacji udało mi się pochwyć zaledwie kilka sztuk. fot. Marek Waśkiel

Zdjęcie złożone z 15 ekspozycji: ISO 6400, 25 s, f3,2 ogniskowa 14 mm

Oczywiście, meteory latają gdzie chcą. Nie zawsze jest to zgodne z naszą wolą i zaprogramowanym kadrem oraz naukowymi wytycznymi. Tym niemniej warto na jeden kadr poświęcić sporo czasu (minimum 2 godziny – seria ujęć wykonywane przez taki okres bez zmiany kadru) licząc, że uda się nam uwiecznić kilka spadających gwiazd.

Jestem fotografem krajobrazu dlatego liczy się dla mnie całość kadru. Kreski rysowane przez meteory są jego elementem i powinne układać się w miłą dla oka całość z pozostałymi elementami ujęcia. Nie poluję wyłącznie na złociste smugi na niebie. Ważny jest cały obraz.

Natomiast stanie przez całą noc na skraju puszczy ma jeszcze jeden walor, którego niestety nie oddają zdjęcia. Są nim odgłosy dobiegające z lasu. Największe wrażenie na mnie i wszystkich okolicznych psach zrobiło nocne wycie wilków. Jednak to zapewne już jest zupełnie inna historia.

Marek Waśkiel

https://web.facebook.com/Marek.Waskiel.Fotografia

 

To także może ci się spodobać