Fotograf w podróży

FELIETON: Uroki samotności

Obiektywy wyczyszczone, akumulatory naładowane,  odzież i statywy przygotowane! Jednak wszystko to na nic! Zima trzyma się nadal mocno. Na polach leży grupa warstwa śniegu i wszystko wygląda jakoś nieatrakcyjnie. Może to jednak tylko brak mojej wnikliwej oceny i bazowanie na ogólnych odczuciach? Jak zwykle warto się zatrzymać i spojrzeć z bliska? Przecież już wiele razy okazywało się, że z pozoru nieatrakcyjny pejzaż stawał się tematem na ciekawe ujęcie. Musiał być jednak oglądany bez pośpiechu i najlepiej w samotności.

Jestem pewien, że nie ma szans na ciekawe ujęcie, jeżeli nie zdecydujemy się na fotografowanie krajobrazów w samotności, z wystarczającą ilością czasu poświęconą na utrwalenie wymyślonych przez nas kadrów. Wiem, że fotografia to wspaniałe hobby przyciągające wielu ludzi, – ale nie jest to wielki zbiorowy obowiązek! Z biegiem czasu wymaga samodzielności i ucieczki w samotność. Uczyć się można w grupie, lecz tworzyć można wyłącznie indywidualnie. Nie chodzi tu o egoizm, ale o ową odrobinę komfortu, kiedy trzeba skupić się na naszej opowieści. Wszystko, co nas rozprasza jest destrukcyjne dla kadru. Teatr swój widzę ogromny…, dlatego często w kadrze potrzebuję przestrzeni i pustki, (co nie oznacza, że nie sięgam wykorzystanie tzw. czynnika ludzkiego dający punkt odniesienia by ów ogrom podkreślić i uczłowieczyć).

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Podczas realizacji ciekawego tematu nie marznę i nie jestem głodny. Kto nie wie, czym jest fotografia nie jest w stanie pojąć, że kiedy czekam np. na ciekawy układ świateł i chmur czas płynie mi w tempie zupełnie odrębnym, niepoliczalnym, dla kogo innego. Jednak, kiedy zaczynam pakowanie i powrót z pleneru do domu to z reguły „padam na nos”. Kiedy odpływa adrenalina, natychmiast pojawia się zmęczenie. Jest to z reguły „dobre zmęczenie”, oczyszczające umysł i ładujące twórcze akumulatory przed kolejnym wyjściem, czy wyjazdem w plener. Lubię taki stan.

Wschód słońca

Po powrocie trochę mechanicznie archiwizuje wykonane tego dnia zdjęcia, czyszczę sprzęt, ładują akumulatory, bo myślami jestem już w innym miejscu. Tam gdzie będę mógł znowu poczekać na dobre, ciekawe ujęcie. Żebym tym razem tylko nie zapomniał tylko powiesić kurtki i spodni w ciepłym miejscu, aby do rana wyschły. W wilgotnych ciuchach radość fotografowania staje się jakby odrobinę mniejsza!

Zdjęcie: To drzewo stoi na wzgórzu w pobliżu szosy Białystok – Warszawa. Przejeżdżam tamtędy wielokrotnie – jednak nie zostało sfotografowane “przy okazji” lecz podczas specjalnego, zimowego wyjazdu. Jadąc tam wiedziałem do jakiego kadru będę mógł go użyć.

Marek Waśkiel

http://www.waskiel.pl

To także może ci się spodobać