WŚRÓD GÓREK, PAGÓRKÓW I ŚWIĘTYCH

Pogórze czyli coś po…między nizinami a górami. Pojęcie jak najbardziej niejednoznaczne i jak wszystkie niejednoznaczności pomijane. Inaczej nie sposób wyjaśnić dlaczego tak mało osób wybiera beskidzkie pogórza jako cel swoich wypraw.

Pogórze Przemyskie, które jest pośród nich położone najdalej na wschód, odwiedzane jest tylko sporadycznie. W czasie podróży pomiędzy Przemyślem a Leskiem (czyli wędrówek po pogórzu i Górach Słonnych) starałem się wytłumaczyć sobie nieobecność turystów zmotoryzowanych jako ich gwałtowną i negatywną reakcję na stan lokalnych dróg i oznakowania. Z pewnością trzeba mieć dużo samozaparcia i bardzo mało dbać o swoje auto aby pokonać drogę (słowa tego używam umownie) pomiędzy Tyrawą Wołoską a Łodyną. Wprawdzie znak drogowy uprzedza nas przed wjazdem na 13 kilometrowy odcinek dziur w jezdni ale nie wyjaśnia, ze jezdnia składa się w 80% z dziur. Jednak i tam spotkałem zadowolonych kierowców… była to wyprawa holenderskiego klubu właścicieli samochodów Land Rover oni wiedzieli doskonale co ich czeka i byli szczęśliwi.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Pod względem krajobrazowym piękna jest szosa z Przemyśla do Sanoka. W kilku miejscach pokonuje się serpentyny. Na szczytach pasm znajdują się parkingi skąd rozpościerają się szerokie panoramy. Szkoda, że na większości parkingów jest strasznie brudno. Być może ich opiekunowie wychodzą z założenia, że tutaj patrzy się tylko daleko i na to co się dzieje pod nogami nikt nie zwraca uwagi.

Wielokrotnie przemierzałem ścieżki Pogórza Przemyskiego i Gór Słonnych, które traktowałem jako „rozbiegówkę” przed coroczna wyprawą w Bieszczady. Pogórzańskie wzniesienia są niskie, dlatego braki kondycyjne nie pojawiają się za szybko i zmęczenie nie tłumi radości górskich wędrówek. Podejścia nawet na najwyższe szczyty kończą się w tym samym momencie, w którym zaczyna na dobre brakować oddechu. Jest tam też wiele miejsc widokowych z szerokimi panoramami np. Kopystańka skąd widać daleko i pięknie. Po kilku dniach takich wdówek każdy wzmocniony i przyzwyczajony do górskich trudów ze spokojem może wkroczyć w wyższe części Beskidów.

Przez wiele lat nie udawało mi się spotkać na pogórzańskich szlakach kogokolwiek więc i tym razem nie liczyłem na żadne spotkania. Jednak trochę się zmieniło… w okolicach Arłamowa musiałem się nieźle sprężyć aby w porę uskoczyć przed quadami pędzącymi po pogórzańskich ścieżkach. Czujność w tamtych okolicach to dla mnie „nie pierwszyzna” W czasach PRL z kolegami przekradaliśmy się przez płoty i zasieki aby wejść na Suchy Obycz (617 m n.p.m – najwyższy szczyt Pogórza), który znajdował się w granicach rządowego ośrodka dla prominentów ówczesnej władzy w Arłamowie. Poruszaliśmy się ostrożnie i o zmierzchu aby nie zostać wytropionymi. Cóż to było za przeżycie…a teraz… kto wchodzi na Suchy Obycz? Śladów górskich wędrowców nie ma tam prawie wcale. Arłamów stał się ciekawostką turystyczną – jako miejsce internowania w stanie wojennym Lecha Wałęsy i chyba tęskni się tam za dawnymi czasy, ponieważ pozostał ów klimat rodem z lat osiemdziesiątych. Budynki tzw. gospodarstw pomocniczych położone w dolinach wokół Arłamowa zostały w większości zrujnowane i jakoś to dziwnie ale dobrze komponują się z ich zdziczałym otoczeniem. W wielu dolinach zostały poustawiane tablice, które informują o wsiach istniejących w nich końca lat czterdziestych XX w. Przypominają liczbę mieszkańców i nazwy, które już niczego nie nazywają…no nie Grąziowa – tę nazwę może jeszcze ktoś skojarzy o ile czyta uważnie przewodnik po skansenie w Sanoku. Jedna z drewnianych cerkiewek znajdujących się w skansenie pochodzi właśnie z tej części pogórza.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Drewniane cerkiewki to największy turystyczny skarb tej krainy. Znajduje się ich na terenie Pogórza i Gór Słonnych około 20 . Odwiedzić warto co najmniej trzy: najstarszą drewnianą cerkiew w Polsce znajdującej się w Uluczu nad Sanem, cerkiew w Piątkowej – moim zdaniem najpiękniejszą jaką można obecnie obejrzeć w jej „naturalnym środowisku” i aby zobaczyć wnętrze cerkwi z ikonostasem musimy wybrać się do co najmniej jeszcze jednej – powiedzmy do Siemuszowej.

Do cerkwi w Uluczu zewsząd daleko, nie leży ani przy szosie ani przy uczęszczanych szlakach. Można do niej dotrzeć albo długim objazdem przez góry albo po promowej przeprawie przez San w Witryłowie. Do Ulucza docierają tylko ci, którym naprawdę na tym zależy. Nie dość, że ciężko jest tu dojechać to jeszcze na koniec trzeba się wspiąć na spory pagórek. Cerkiew pw. Wniebowzięcia Pańskiego w Uluczu została według tradycji wzniesiona w latach 1510-17 (badania archeologiczne mówią jednak o XVII w). Była kilkakrotnie przebudowana i niegdyś wchodziła w skład założenia klasztornego bazylianów mieszczącego się na obronnym wzgórzu. Po powojennej rekonstrukcji obecnie jest to filia MBL w Sanoku i można ją zwiedzać, chociaż wnętrze jest bardzo skromne. Wizyta w Uluczu daje jednak wyobrażenie o początkach drewnianej architektury cerkiewnej na tych terenach.

Kliknij i dołącz do naszych Przyjaciół na Facebooku

Cerkiewkę w Piątkowej omijają nawet te osoby, które chciałyby ją zwiedzić. Całe szczęście, że drogowskazy podkarpackiego „Szlaku architektury drewnianej” pomagają w jej odnalezieniu. Cerkiew jest położona tuż przy szosie osłaniają ją wiekowe lipy i latem trudno ją dojrzeć tym bardziej, ze stoi w dolinie znacznie poniżej drogi. Zbudowano ją w zakolu potoku Jawornik i nie łatwo dojść w jej bezpośrednie otoczenie. Nawet kiedy poziom wody w potoku nie jest wysoki na drugą stronę można dostać się przez przerzuconą nad potokiem drewniana kłoda. Turyści zmotoryzowani mogą wzbogacić swoją samochodową wyprawę po bezdrożach Pogórza przejazdem samochodem przez potok (dno jest utwardzone betonowymi płytami). Warto przejść lub przejechać na druga stronę aby obejrzeć tę cerkiew z każdej strony. Wnętrze jest puste od bardzo dawna wiec pozostaje pozachwycać się tym co jest na zewnątrz. Cerkiew greckokatolicka pw. Świętego Dymitra wzniesiona została w 1732 r. jednak jest bardzo prawdopodobne, że w tym czasie została tylko przebudowana, więc jej początki mogą sięgać lat wcześniejszych. Od 1947 roku cerkiew pozostawała opuszczona ale poddawana jest opiece konserwatorskiej. Świątynia w Piątkowej należy do nielicznie zachowanych, na terenie południowo-wschodniej Polski, trójdzielnych cerkwi kopułowych.

Siemuszowa jest położona pomiędzy Tyrawą Wołoską a Tyrawa Solną. Doliną wiedzie przyzwoita droga asfaltowa wiec dojechać do wsi można bardzo łatwo. W Siemuszowej stoi dawna cerkiew greckokatolicka pochodząca z połowy XIX w. Obecnie jest kościołem rzymsko – katolickim p.w. Chrztu Pańskiego. Jest to budynek dwudzielny, z trójbocznie zamkniętym prezbiterium, kryty dwukalenicowym dachem zwieńczonym baniastym hełmem nad nawą. Od zachodu szkieletowa wieża nakryta dachem namiotowym z takim samym hełmem. Wewnątrz pełny, klasycystyczny ikonostas, na ścianach babińca i nawy polichromia figuralna. Ponadto we wsi zachowało się kilka domów sprzed II wojny światowej. Aby obejrzeć wnętrze należy udać się pod numer 28 do domu Pani Teresy Rij. Obok cerkwi znajduje się niewielka stadnina.

Z Siemuszowej do szosy Przemyśl – Sanok najlepiej wrócić tą sama drogą … chyba, że ktoś lubi jazdę terenową to może wybrać drogę przez Kreców. Z początku droga jest bardzo zachęcająca potem zamienia się w wąski rozjeżdżony dukt. Przy drodze Siemuszowa – Kreców po lewej jej stronie stoi murowana kapliczka z 1 pol. XIX w i właściwie stąd można wracać do szosy… w Siemuszowej i Tyrawie, szczególnie gdy wcześniej nieco popadało.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Na Pogórzu są jeszcze co najmniej trzy miejscowości warte odwiedzenia: Kalwaria Pacławska, Posada Rybotycka i Krasiczyn nie zapominając oczywiście o Przemyślu ale o nich w osobnej opowieści.

Marek Waśkiel
http://www.waskiel.pl 

Author: Redakcja

Share This Post On