Wrześniowy numer FotoGeA

Przy jednym stole siedziało kilka osób. Był to czas kolacji. 3 osoby w wieku sędziwym, bo grubo po siedemdziesiątce, dwie tuż po pięćdziesiątce i dwie tuż przed trzydziestką. Nie było gapienia się ekrany smartfonów. Co dziwne, w tej chwili łączyła je nie tylko kolacja. Wspólny był też temat rozmowy… Bieszczady. Tak, Ci ludzie, chociaż poznali się tuż przed chwilą, zwyczajnie ze sobą rozmawiali.Jak zapewne się domyślasz, Ci najstarsi poznawali te góry jako dzikie, puste pozbawione dróg, sadyb ludzkich, pensjonatów i schronisk. Okazało się, że jeden z siwowłosych panów pracował tuż przed maturą jako pomocnik geodety podczas wyznaczania przebiegu tzw. Wielkiej Pętli Bieszczadzkiej, a potem obserwował ze swą przyszłą żoną pierwsze spiętrzanie wody w Zalewie Solińskim.

Kolejna para – ta ok. 25 lat młodsza opowiedziała o swej wędrówce przez jej zdaniem jeszcze bardzo dzikie Bieszczady, kiedy było tam zaledwie kilka sklepów spożywczych – po jednym w Komańczy, Cisnej, Wetlinie i Ustrzykach Górnych. Przytoczyła zabawną historię o koniach pracujących w lesie, które co wieczór były pojone piwem w karczmie „Szopa” w Wetlinie. Ci najmłodsi zaś zrelacjonowali swoje dzisiejsze szybkie przejście przez Połoniny Wetlińską i Caryńską, czym wywołali potakiwanie głowami u pozostałych i ciche komentarze: „… my kiedyś także tak szybko i daleko…”

Wiele osób, mnóstwo przeżytych chwil i jedne góry. Poznawane od nowa przez kolejne pokolenia turystów. Zapominane historie i nieobecni ludzie. Ciągle zadziwiony jestem jakże często wydaje się nam, współczesnym podróżnikom, że to właśnie my odkrywamy „białe plamy” na mapie świata, zapominając, że przecież wszystko już było i wydarzyło się po raz pierwszy.

Zapraszam do nowego numeru FotoGeA.com!

Pozdrawiam!

Marek Waśkiel

redaktor naczelny FotoGea

Author: Redakcja

Share This Post On