Fotograf w podróży

WACHAN – ziemia zapomniana

Asure – 25 letni Wach ze wsi Ptukh. Przewodnik w mojej podróży po Wachanie.

Słońce powoli chyli się ku zachodowi. Ostatnie promienie światła przebijają się przez ogromne chmury zawieszone nad doliną. Za pół godziny zapadnie zmrok. To czas modlitwy. Śpiesznie podążam śladem młodego Wacha, mojego przewodnika. Brak mi jego finezji, gdyż to jego kraina i umie się świetnie po niej poruszać. Także z zamkniętymi oczami. Zimne podmuchy wiatru smagają moją zmęczoną twarz. Śnieg iskrzy się na szczytach gór czerwonym kolorem słońca. Za chwilę będzie już zupełnie ciemno i niebo rozpromieni się milionem gwiazd.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Z oddali wyłaniają się kształty wsi. Kobiety i dzieci zaganiają owce i kozy do swej osady, a ich donośne głosy roznoszą się po dolinie. Wątły dym tli się nad gliniano-kamiennymi domami. Kolejny dzień mają za sobą. To był długi dzień również i dla mnie. Już od ponad dwóch tygodni każdy dzień zaczynam wraz ze wschodem słońca. Tutaj nikt nie mierzy czasu przy użyciu zegarów i zegar natury dyktuje rytm życia.

Młody chłopak ze wsi Nałobot. Tutaj ludzie starzeją sie szybciej. Słońce, silny wiatr, wysokie wahania temperatury w ciągu dnia  powodują, że wygląd tutejszych mieszkańców nie odpowiada ich rzeczywistemu wiekowi.

Młody chłopak ze wsi Nałobot. Tutaj ludzie starzeją sie szybciej. Słońce, silny wiatr, wysokie wahania temperatury w ciągu dnia powodują, że wygląd tutejszych mieszkańców nie odpowiada ich rzeczywistemu wiekowi.

Jestem już w drodze powrotnej. Przez ostanie dni przemierzałem odległe tereny północno-wschodniego Afganistanu, stanowiące wąskie pasmo ziemi, które swym kształtem przypomina korytarz. Pod koniec XIX wieku wielkie mocarstwo rosyjskie i imperium brytyjskie oddzieliły granicami te ziemie by stworzyć neutralny pas graniczny – strefę buforową. Korytarz miał być gwarancją braku bezpośredniej granicy pomiędzy Rosją i Wielką Brytanią. Korytarz ma około 300 km długości, a w swym najwęższym fragmencie ma zaledwie 15 km szerokości. Dziś korytarz ograniczony jest od północy Tadżykistanem, od południa Pakistanem, natomiast jego wschodnia granica sąsiaduje z Chinami. Korytarz Wachański, dzięki swej strategicznej pozycji, odgrywał w historii istotną rolę. To właśnie tutaj spotykają się Zachodnie i Wschodnie tereny Azji. To przez ten teren przebiegała trasa kupiecka, fragment słynnego Jedwabnego Szlaku. W zapiskach Marko Polo – słynnego podróżnika – pojawia się opis miejscowej ludności i Pamiru – gór, które tworzą Wachan. Obszar ten w oczach Marko Polo miał charakter średniowieczny. Dziś, po wielu stuleciach, Korytarz Wachański nadal wydaje się mieć coś z klimatów Średniowiecza.

Afgańskie kobiety, zwłaszcza  te poruszające się w strefie publicznej, często przywdziewają burki , które, jak sądzą, chronią je przed spojrzeniami mężczyzn.

Afgańskie kobiety, zwłaszcza te poruszające się w strefie publicznej, często przywdziewają burki , które, jak sądzą, chronią je przed spojrzeniami mężczyzn.

Moją podróż zawdzięczam miejscowym ludziom. To oni gościli mnie pod swoim dachem, karmili mnie i dbali o mnie. To oni uczynili mą podróż możliwą i bezpieczną. To dzięki nim moja wyprawa zakończyła się pomyślnie. Mieszkańcy Wachanu mają dusze wykute ze skały, ich charaktery są twarde i niezłomne, wyrastają z surowego miejscowego klimatu. Niegościnny klimat wysokich gór zrodził ten nieugięty i silny naród, o sercach rzadkiej dziś wrażliwości i miłości do bliźniego.

W końcu dotarliśmy do wsi, choć trudno nazwać to miejsce wsią: osadę tworzą trzy domy i jedna zagroda. Jednak to wystarczy by znaleźć schronienie i bezpieczeństwo. Wachowie spędzają tu miesiące letnie, wypasając swe owce w górach. Na zimę wracają do największej tutaj wsi: Sarhadu. W niej kończy się lub jak ktoś woli zaczyna droga łącząca wieś ze Światem. Kobiety przywiązują owce, by te nie zostały porwane przez wilki. Później zaczyna się, trwające kilka godzin, dojenie. I tak każdego dnia…
Mężczyźni zapraszają mnie do wnętrza jednej z chat. Jest zimno i mokro. Jestem traktowany z ogromnym szacunkiem, bowiem każdy podróżny jest wyjątkowym gościem. Na rozwiniętym na ziemi skrawku materiału, służącym za stół, szybko pojawia się słona herbata z owczym mlekiem i ‘nan’ – chleb. Widać, że wieśniacy niewiele mają do jedzenia lecz mimo to podzielą się ostatnim kęsem. Tak zostali wychowani i tak nakazuje im serce. Korytarz Wachański jest jednym z najbiedniejszych regionów Afganistanu. Największym problemem jest tu brak zaplecza medycznego, brak edukacji, niepewna ilość zapasów żywności oraz uzależnienie wielu ludzi od opium. Niepokojący jest przy tym fakt, że znaczny procent uzależnionych stanowią kobiety i młodzież. Opium jest ich najlepszym lekarstwem na ból i melancholię. Wachan posiada również najwyższy na świecie wskaźnik śmiertelności noworodków. Niedożywione kobiety często tracą pokarm i niemowlęta umierają, nie mogąc przetrawić tłustego koziego lub owczego mleka.

Kobiety Wachanu przywiązują ogromną wagę do swojego wyglądu. Niezależnie od wykonywanych czynności przywdziewają przepiękne, bogato zdobione, suknie zarówno w dni powszednie, jak  i świąteczne.

Kobiety Wachanu przywiązują ogromną wagę do swojego wyglądu. Niezależnie od wykonywanych czynności przywdziewają przepiękne, bogato zdobione, suknie zarówno w dni powszednie, jak i świąteczne.

Wymieniamy serdeczności. Wachowie, trzymając prawą rękę na sercu, recytują: ‘Salaam aleikum. Chetor hastid? Jan-e-shoma jur ast? Khub hastid? Sahat-e-shoma khub ast? Be khair hastid? Jurhastid? Khane kheirat ast? Zinde bashi?’ W języku dari, afgańskim dialekcie języka perskiego, znaczy to: ‘Pokój niech będzie z Tobą. Jak się masz? Czy Twoja dusza jest zdrowa? Czy Ty jesteś zdrowy? Czy wszystko w porządku? Czy Twoje domostwo jest rade? Niech Ci zdrowie sprzyja! Żyj długo i szczęśliwie!’ Można by to wszystko uciąć i uprościć do naszego ‘Co u Ciebie słychać, wszystko OK?’

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Łapczywie piję herbatę z wyszczerbionej chińskiej filiżanki i czuję jak wracają mi siły. Moje oczy powoli przyzwyczajają się do półmroku. Mizerny płomyk wyłania się z dymiącego łajna, które służy tutaj za opał. Dym opanowuje izbę, której ściany kleją się od smoły. Tutaj drzewa nie rosną więc dzieci spędzają całe dnie zbierając łajno jaków, nazywane ‘dang’. Ziemia nie rodzi płodów i tylko zwierzęta stanowią podstawę przetrwania.

Dziś staram się ogarnąć wydarzenia z przestrzeni ostatnich dni. Moja głowa pełna jest obrazów, które niczym w kalejdoskopie wirują mi przed oczami. Wyraźnie widzę ośnieżone szczyty Pamiru. Nad moją głową krąży ogromny orzeł; woda spływająca z topniejącego lodowca przeistacza się w rozwścieczony żywioł, nieubłaganie niszczący wszystko co napotka na swej drodze, zamieniający krajobraz w pobojowisko.

Korytarz Wachański przez stulecia był niedostępny dla podróżników. Z przyczyn politycznych został zamknięty i cały jego teren zmienił się w ślepy zaułek. Także życie jego mieszkańców stało się nieustanną walką o przetrwanie. Prawie nikt tu nie zaglądał i o ile mi wiadomo, od czasów Marko Polo, a więc od 1271 roku, zawędrowała tutaj zaledwie niewielka garstka żądnych przygód śmiałków.
Korytarz zamieszkiwany jest przez Wachów i Kirgizów. Większość z nich posługuje się językiem Khikwor, który ma swe korzenie w prastarym języku irańskim. Wachowie zamieszkują zachodnią część korytarza i większość z nich uprawia maleńkie poletka rozsiane na wzgórzach Pamiru, wzdłuż rzeki Piandż. Kirgizi zamieszkują wschodnią część korytarza, którego teren w znacznej części położony jest powyżej 3000m n.p.m. Kirgizi są nomadami, przemierzającymi pasma Małego Pamiru w poszukiwaniu najlepszych pastwisk. Część z nich na stałe zamieszkuje wschodnią część korytarza, gdzie zimą temperatura spada poniżej -30C. Wiele zwierząt nie przeżywa takich mrozów, stawiając swych właścicieli przed ryzykiem braku pożywienia. Prawie wszyscy Wachowie są Ismaelitami a Kirgizi Sunnitami. Aktualnie populacja Wachów liczy około 10 tysięcy ludzi a Kirgizów zaledwie 1400 osób.

Asure – 25 letni Wach ze wsi Ptukh.  Przewodnik w mojej podróży po Wachanie.

Asure – 25 letni Wach ze wsi Ptukh. Przewodnik w mojej podróży po Wachanie.

Dziś Korytarz Wachański powoli budzi się do życia. Pojawia się nadzieja na poprawę losów miejscowej społeczności. Ogromny potencjał tej krainy przyciąga coraz liczniejsze rzesze podróżników i naukowców. Organizacje pozarządowe promują turystykę. Jednak, w związku z negatywnym wizerunkiem Afganistanu przedstawianym przez światowe media, stoi przed nimi trudne zadanie. Korytarz Wachański posiada nietuzinkowe walory wspinaczkowe a unikalna kultura Wachów i Kirgizów, czyni to miejsce niepowtarzalnym. Jednak do wykorzystania tych atutów prowadzi bardzo długa droga…

Moja fascynacja Wachanem, a szczególnie zamieszkującymi go ludźmi, narodziła się trzy lata temu. Wówczas po raz pierwszy odwiedziłem Afganistan. Od tej chwili moja ciekawość nie dawała mi spokoju. Pośpiesznie zacząłem czytać wszystkie dostępne publikacje, przeglądać strony internetowe w poszukiwaniu jakichkolwiek obrazów. Zainspirowany pracami takich autorów jak Babur, Marko Polo, Peter Hopkirk, czy Bronisław Grąbczewski postawiłem sobie za cel ujrzenie na własne oczy Afgańskiego Pamiru.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Afganistan dla wielu z nas jest fragmentem Ziemi ledwo dostrzegalnym z naszego krańca świata. Ukryty bowiem jest on wcieniu ruin, zagubiony w zgiełku sporów. Surowy, górski pejzaż pokryty wojennym kurzem, stanowi tło, z którego wyłaniają się ludzkie twarze z wpisanymi w nie historiami. Los ludzi Afganistanu jest nam obcy, ich życie z naszego punktu widzenia niewygodne, ich mowa niezrozumiała, a modlitwy niewysłuchane. Afgańczycy wiodą od tysięcleci życie rebeliantów we własnycm kraju czy to buntując się przeciwko najazdom Persów pod wodzą Dariusza I (V w p.n.e.), czy opierając się greckiej kolonizacji zapoczątkowanej przez Aleksandra Macedońskiego (329 p.n.e.); przez najazdy Mongołów w XIII i XIV wieku, aż po XIX-wieczne wojny z brytyjskimi kolonizatorami. I w końcu ta ostatnia wojna, tocząca się tam od 30 lat, wrastająca w przestrzeń pustyni wrakami czołgów i pól bitew, które często stają się placami zabaw.

Dopijam herbatę i postanawiam wyjść na krótki spacer zanim zupełnie się ściemni. Chcę zaczerpnąć świeżego powietrza. Moje oczy zaczynają łzawić od nadmiaru dymu. Na zewnątrz nic tylko gwiazdy i cisza. Zatapiam się w ciemność zauroczony pięknem Wachanu.

Tekst i zdjęcia:  Zygmunt KORYTKOWSKI

http://www.zygmontek.com

 

 

Artykuł pochodzi z marcowego magazynu FotoGeA.com
http://www.fotogea.com/?page_id=692

To także może ci się spodobać