Fotograf w podróży

PODRÓŻE: Tango, lodowce i tropiki

O Argentynie marzyliśmy od dawna. Kusiło boskie Buenos, eleganckie Tango, bezkresna Patagonia, soczyste steki i wino z rejonu Mendozy. Znaleźliśmy tam o wiele więcej. Piękną przyrodę, egzotyczne zwierzęta, gwarne miasta, sympatycznych ludzi. A także wiele fascynujących tematów na zdjęcia. Argentyna to intrygująca różnorodność krajobrazów, kultur i klimatów. Rozciąga się od subtropikalnej północy do subantarktycznego południa na długości około 4 tys. kilometrów. Różnice temperatur tego samego dnia sięgającą prawie 40 stopni. Odległości pomiędzy miastami są ogromne, ale warto je pokonać, chcąc poznać to co jest tu najpiękniejsze.

Boskie Buenos w kwiatach
Podróż po Argentynie rozpoczynamy w Buenos Aires, mieście nazywanym często Paryżem Ameryki Południowej, z europejską architekturą i najszerszą ulicą świata. Według mnie to także zielone miasto parków i ogrodów botanicznych. Mamy szczęście, bo w listopadzie stolica Argentyny przypomina fioletową łąkę. Jest to pora kwitnienia drzew palisandrowych. Buenos wygląda tak pięknie! Jest pełne kwitnących na fioletowo bezlistnych drzew, wokół korzeni których rozpościerają się dywany utkane ze spadających z nich płatków kwiatów.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Duże wrażenie robi na nas najbardziej znany cmentarz w Ameryce Południowej – Recoletta.To niezwykłe miejsce. Słoneczne
i piękne mimo, że cmentarze zwykle kojarzą się nam Europejczykom, z szarością i smutkiem. Nagrobki nie przypominają tych w Polsce. Większość z nich jest imponującymi i okazałymi, a w dodatku, bogato zdobionymi kaplicami.
Zwiedzając stolicę Argentyny nie możemy ominąć historycznej dzielnicy La Boca. Z jednej strony znajdujemy tu pocztówkowe, kolorowe domy z tradycyjnymi dekoracjami oraz ulicznych artystów. Z drugiej strony denerwuje mnie brak autentyczności i nieustanne uczucie, że wszystko jest zrobione dla turystów.
Będąc w Buenos nie zapominamy, że to miasto Tanga. Obejrzenie pokazu tego tańca jest obowiązkowym punktem programu, każdej wycieczki po stolicy Argentyny. Buenos to także doskonałe jedzenie. Steki z wołowiny jakie tu degustujemy są kulinarnymi majstersztykami. Innym odkryciem jest dulce de leche, czyli karmel, którym smaruje się chleb, a także dodaje do ciasta.

Bezkresna Patagonia i dzikie konie, żywy element jej krajobrazu

Bezkresna Patagonia i dzikie konie, żywy element jej krajobrazu

Wśród lodowców
Z Buenos Aires lecimy ponad 2 tys. km na południe, do El Calafate, czyli krainy lodowców. W tej części Argentyny klimat znacznie różni się od tego, który pamiętamy ze stolicy.
Z dna plecaków wyjmujemy ciepłe ubrania, ponieważ temperatura osiąga tu zaledwie kilka stopni powyżej zera.
Już sama droga do parku narodowego robi wrażenie: górskie szczyty, lazurowe jeziora i stada różowych flamingów. Ale dopiero imponujący widok lodowca Perito Moreno zapiera nam dech w piersiach. W zacinającym deszczu i mroźnym wietrze podziwiamy niezwykłe widoki i robimy setki zdjęć z różnych perspektyw. Z góry oglądamy lodowiec ze specjalnych tarasów, od dołu – z pokładu statku. Wspinamy się także po jego powierzchni podczas mini trekkingu. Fascynują nas dryfujące po jeziorze, małe błękitne góry lodowe. Widoki, które roztaczają się ze statku nadawałyby się na fototapetę… mleczno-niebieskie jeziora, biało-niebieskie lodowce, dookoła surowe góry z białymi czapami śniegu, a nad tym wszystkim błękitne niebo poprzetykane białymi kłębami chmur z sylwetkami szybujących kondorów.

TUKAN W parku ptaków, niedaleko wodospadów Iguazu można obserwować polujące na owady tukany.

TUKAN W parku ptaków, niedaleko wodospadów Iguazu można obserwować polujące na owady tukany.

Te co skaczą i fruwają
Niecałe dwie godziny lotu argentyńskimi liniami Aerolinas Argentinas i jesteśmy 1400 km na północny-wschód. Wskaźnik temperatury podskakuje o 10 stopni. Nasz cel to Półwysep Valdes z niezwykłą fauną i florą. W pobliskich wodach od czerwca do grudnia przebywa kilkaset wielorybów. W końcu listopada wokół półwyspu pływają już tylko samice z młodymi. Nietrudno jest tu stanąć oko w oko z wielorybem. Kiedy wypływamy łódką, jeden za drugim wynurzają się z różnych stron pryskając wodą i demonstrując skoki wywołujące fontanny wody. Trzeba tylko zachować czujność i mieć w gotowości aparat.
Półwysep Valdes to istny raj dla miłośników fotografii zwierząt. Można tu podziwiać kolonie słoni morskich, strusie, guanaki, pingwiny, a przy odrobinie szczęścia także orki. Najbardziej urzekają nas pingwiny Magellana. Godzinami obserwujemy jak się kręcą, buczą, czyszczą pióra i biegają. Zaintrygowani ich życiem jedziemy ok 200 km na południe do Punta Tombo, gdzie mieści się największa kolonia pingwinów na kontynencie. Jest ich tu ponad 500 tys. Po horyzont widzimy wyłącznie pingwiny. Trzeba uważać, żeby ich nie rozdeptać i ustępować im drogi, kiedy przebiegają przez turystyczne ścieżki.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Na rowerach przez winnice Maipu
Przenosimy się na północny-zachód do podnóża Andów. Odkrywamy zieloną Mendozę, senną w dzień, budzącą się do życia wieczorem. Wtedy zasiadamy przy jednym z licznych stolików ustawionych na Avenida Artistos Villanueva i konwersujemy przy kolacji degustując wina z lokalnych winnic. Następnego dnia ruszamy na wycieczkę rowerową po winnym regionie Maipu. Prowadzi nas specjalna mapa, gdzie zaznaczone są miejsca godne uwagi. Zwiedzanie rozpoczynamy od winnicy Bodega la Rural, gdzie znajduje się największe muzeum wina w Ameryce Południowej. Drugi przystanek robimy w Club del Oliva, czyli u lokalnego producenta różnorakich delikatesów – likierów, czekolady, oliwek. Właścicielem tego miejsca jest Szwajcar, który wiele lat temu przyjechał studiować do Buenos Aires i został na stałe. Jedziemy dalej przepiękną drogą zatrzymując się w kolejnych winnicach. Otaczają nas rozłożyste, stare drzewa. Wzdłuż drogi rozciągają się winnice i sady oliwne, a w oddali majaczą ośnieżone szczyty Andów.

Andy zaskakują wielością kolorów. Stąd rozpościera się widok na najwyższy szczyt Ameryki Południowej,  Aconcagua.

Andy zaskakują wielością kolorów. Stąd rozpościera się widok na najwyższy szczyt Ameryki Południowej, Aconcagua.

Jak na Dzikim Zachodzie?
Z Mendozy ruszamy jeszcze dalej na północ. Naszym celem są parki narodowe Ischigualasto i Talampaya, gdzie temperatura miejscami przekracza 40 stopni, jest naprawdę upalnie. Park Ischigualasto to zbiór różnorodnych formacji skalnych z fascynującą Doliną Księżycową. Niektóre skały przypominają grzyby, inne łódź podwodną, a jeszcze inne sfinksa. Popołudniowe słońce dodaje wyrazistości kolorom i kontarstom. Czerwone skały, kaniony i sylwetki kaktusów na tle błękitnego nieba sprawiają, że przez chwilę czujemy się jak na Dzikim Zachodzie.
W Parku Talampaya podziwiamy widoki niczym z amerykańskich westernów. Wysokie, prawie prostopadłe, czerwone skały przypominają Wielki Kanion Kolorado. Najpierw oglądamy je z dołu, potem wspinamy się coraz wyżej i wyżej. Z każdym krokiem widok jest coraz piękniejszy. Barwy skał, ich kształty oraz ogrom otaczających nas ścian zapierają dech w piersiach. Spotykamy małe stadko gryzoni mara siedzącą w cieniu drzewa, a po chwili drogę przebiegają nam strusie nandu.

Odwiedzając wodospady Iguazu warto poczuć z bliska  rwący żywioł wpływając  na motorówce pod ścianę wody.

Odwiedzając wodospady Iguazu warto poczuć z bliska rwący żywioł wpływając na motorówce pod ścianę wody.

Wodospady Iguazu
Ostatni punkt naszej wyprawy to słynne wodospady Iguazu na granicy Argentyny i Brazylii. Po raz pierwszy dostrzegamy je z motorówki. Już z daleka oszałamiają swoją wielkością. Najbardziej emocjonującym przeżyciem jest podpłynięcie pod ścianę wody. Najpierw czujemy tylko wodną mgłę, ale kiedy zbliżamy się do wodospadu krople przechodzą w deszcz, a po chwili deszcz jest intensywną ulewą. Kiedy wpływamy pod ścianę wodospadu, odgłos wody zagłusza niemal nasze myśli i powoduje, że na chwilę wstrzymujemy oddech.
Zmoczeni do suchej nitki idziemy specjalną trasą widokową biegnącą wzdłuż wodospadów. Ścieżka wije się w górę, coraz wyżej i wyżej skąd widać południową część parku narodowego i wodospady na które patrzymy z różnych perspektyw. Czasami czujemy się jakbyśmy wisieli w powietrzu nad nimi, w innym zbliżamy się do rwącej wody na odległość kilku metrów.
Iguazu to nie tylko wodny żywioł, ale także imponujący park narodowy z cudowną fauną i florą. Widok żółtych motyli sprawia, że zapominamy nagle o całym świecie. Jesteśmy pochłonięci fotografowaniem tylko tej motylej chmury unoszącej się zwinnie i nisko nad ziemią. Gonimy też zabawne ostronosy, które próbują podkraść jedzenie z tutejszego barku. Kulminacją naszej wizyty po Argentyńskiej stronie wodospadów jest Czarcia Gardziel. Gdy do niej podchodzimy, pomruk wodospadu staje się coraz groźniejszy, a para wodna unosząca się znad gardzieli kreuje przepiękne tęcze.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Przy wodospadach Iguazu żegnamy Argentynę. Ale już wiemy, że nie na zawsze. Jest przecież jeszcze tyle niezwykłych miejsc, których nie zdążyliśmy zobaczyć. Już wiemy, że Argentyna to nie tylko tango, steki i wino. Odkryliśmy przecież pyszne dulce de leche, widowiskowe lodowce i zabawne pingwiny. Mnóstwo tu miejsc, w których można by zatrzymać się na dłużej lub nawet zamieszkać. Wiem, że w Argentynie łatwo zapomina się o całym świecie fotografując niebywałe pejzaże i niezwykłą przyrodę.

Tekst i zdjęcia: Marta GLINKA
www.glodniswiata.pl

Nie tylko krajobrazy i zwierzęta!
Wyprawę do Argentyny najlepiej zorganizować pomiedzy listopadadem a marcem, uciekając od polskiej słoty i mrozów, a jednocześnie znajdując optymalną pogodę w tak zróżnicowanym, jeśli chodzi o temperaturę kraju. Podróżowanie po Argentynie jest proste, wszystko jest dobrze oznakowane, a ludzie przyjaźni i pomocni. Szczególną ostrożność warto zachować jednak w Buenos Aires, gdzie często zdarzają się kradzieże, w innych regionach kraju nasz sprzęt będzie bezpieczny.
Argentyna to różnorodność tematów fotograficznych, ale także zmienne warunki atmosferyczne. Ze względu na deszcze, na które można natrafić w okolicach lodowców, a także specyficzne warunki panujące wokół wodospadów warto zabrać ze sobą pokrowiec przeciwdeszczowy, aby chronić aparat przed zamoknięciem. Z kolei na północy kraju, gdzie temperatura sięga 40 stopni przyda się nam osłona i filtr przeciwsłoneczny. Argentyna to raj dla fotografów zwierząt, dlatego nieodzownym elementem ekwipunku każdego fotografa jest dobry, jasny obiektyw z dużym zoomem, z którym można wyruszyć w pościg za dziką zwierzyną.
Ten południowoamerykański kraj pełen fascynujących miejsc godnych uwiecznienia na zdjęciu, warto zwiedzać bez pośpiechu. Fotografia argentyńskiej przyrody wciąga i uzależnia zachęcając do powrotu po jeszcze lepsze ujęcia. ◊

To także może ci się spodobać