Fotograf w podróży

Neapol – miasto sześciu zmysłów

Znane powiedzenie mówi: zobaczyć Neapol i umrzeć. To byłoby straszne marnotrawstwo! Bo Neapol trzeba zobaczyć i wracać do niego tak często, jak to tylko możliwe. Napoli, jak nazywają miasto tubylcy, leży na południu „włoskiego buta”, nad piękną zatoką Morza Śródziemnego, nieopodal najsłynniejszego europejskiego wulkanu – Wezuwiusza. Usytuowanie stolicy Kampanii i otaczające ją krajobrazy zapewniają tyle atrakcji, że warto tu zostać na dłużej…

Starówka dla piechurów

Do Neapolu można się dostać różnymi środkami komunikacji: samochodem, autobusem, statkiem (wszak to miasto portowe) i samolotem. Lotnisko jest dość blisko centrum, a autobusy i taksówki (z lotniska – 16 euro) szybko dowożą przyjezdnych do serca miasta: Centro Storico. Tutaj turyści najczęściej poruszają się pieszo, bowiem wąskie uliczki, schody, zaułki i ukryte placyki nie sprzyjają nawet rowerzystom, choć neapolitańczycy śmiało zapuszczają się w ten labirynt samochodami i skuterami. Trzeba uważać, by sprytny „skuterzysta” nie zniknął błyskawicznie za rogiem, unosząc naszą torebkę…

neapol1

Można powiedzieć, że Neapol to jedna wielka starówka. Miasto powstało jako grecka kolonia w V w p.n.e. i przez wieki burzliwej historii na przemian kwitło, podupadało, by znowu się rozrastać. Wśród neapolitańskich zaułków zostawili swoje ślady: Grecy, Rzymianie, Normanowie, Maurowie, Hiszpanie, Francuzi… Nie ma sensu wyliczać zabytków Neapolu – tu niemal każdy dom liczy kilkaset lat, bruki pamiętają czasy rzymskie, a pod ziemią ciągle odkrywane są starogreckie rynki i amfiteatry, niemal nienaruszone korytarze, podziemia i katakumby. Antyczne rzeźby ozdabiają podwórka przypominające slumsy. Dostojne kościoły i wykończone marmurem pałace, pełne wspaniałych malowideł i posągów, sąsiadują z zakamarkami, w których wiecznie suszy się pranie, i basso, maleńkich, pozbawionych okien klitek na parterze, których mieszkańcy chadzają w kapciach i pidżamach po wąwozach ciasnych uliczek. Podwórkowe kapliczki bez skrępowania towarzyszą wyniosłym figurom starożytnych bóstw lub chrześcijańskich świętych i bywa, że budzą większe zainteresowanie niż monumentalne pałace i świątynie.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Uliczki tętniące życiem

W plątaninie wąskich ulic, na których życie nie zamiera nawet nocą, co krok natykamy się na kolorowe stragany, wózki z warzywami, przenoszone w walizkach antykwariaty, świetnie zaopatrzone sklepy rybne, sklepiki pełne tandetnych figurek i „bezcennych” pamiątek dla turystów, pizzerie, maleńkie warsztaciki oraz sklepiki z papierosami.


Kliknij i dołącz do naszych Przyjaciół na Facebooku

Nie napotkamy tutaj wielkich salonów odzieżowych i obuwniczych, hipermarketów ani delikatesowych cukierni, kawiarni czy restauracji. Te znalazły swoje miejsce w bardziej luksusowych dzielnicach, na nadmorskim deptaku i nowoczesnych osiedlach, dziwnie niepasujących do starej zabudowy i jakby należących do innego, niechcianego w starym mieście świata.

neapol2

Neapol wciąga – im więcej się widzi, tym bardziej się chce zagłębiać w nie zawsze piękne zakątki. Ale tylko w ten sposób można poznać prawdziwy klimat miasta. Na każdym kroku zaskakuje coś niezwykłego: tuż za obskurną bramą znajdujemy ogromną, marmurową, przepiękną klatkę schodową kilkusetletniego pałacu, za to rzeźbioną elewację równie starej kamienicy pokrywają liszaje graffiti sławiącego piłkarzy FC Napoli i informacje o braku min wypisane przez amerykańskich żołnierzy w 1944 roku… Liczne ślady wojny, a właściwie wojen, znajdują się w podziemnym Neapolu. Starogreckie kamieniołomy, rzymskie piwnice, kanały i zbiorniki wody do akweduktów były wykorzystywane jako schrony w czasie ostrzałów i bombardowań. Dziś jest tam wiele pamiątkowych eksponatów z czasów II wojny światowej.

Kieruj się nosem

Neapol to także miasto… zapachów. Charakterystyczny „oddech” morza miesza się z aromatami kawiarni, sklepów z warzywami, piekarni i pizzerii. Także staromiejskie zaułki mają swoisty aromat. Nie zawsze jest on przyjemny, ale kiedy chodzi się po wąskich uliczkach wydaje się nierozerwalnie z nimi związany i – o dziwo – przestaje razić. Każda budowla, każdy zabytek i zakamarek miasta ma swoją specyficzną woń. Czasem ten charakterystyczny zapach starości miesza się z fetorem odpadków. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy strajkują neapolitańscy śmieciarze i ma się wrażenie, że rosnące sterty odpadków, plastikowe wory i bazarowe resztki zaleją nie tylko miasto, ale i cały świat.

Raj dla oczu

Neapol o każdej porze dnia wygląda inaczej. I nieważne, czy oglądamy miasto z poziomu ulic i placów, czy ze szczytów monumentalnych twierdz Castel Sant’Elmo, Castel dell’Ovo, Castel Nuovo, z nadmorskiej promenady, zwanej przez miejscowych lungomare, czy z zbudowanych nad skalistym wybrzeżem „plaż” – rozległych plastikowych pomostów z rozstawionymi leżakami i parasolami, skąd po schodkach schodzi się do wody, by zażyć kąpieli w ciepłym morzu. Za każdym razem jest to widok, którym można się rozkoszować godzinami.

neapol3

U stóp wulkanu

Nieodłącznym elementem neapolitańskich krajobrazów jest Wezuwiusz (1281 m n.p.m.). Wulkan często skrywa się wśród chmur i nieobeznanym z realiami przybyszom wydawać się może, iż górę spowijają dymy ulatniające się z krateru. W rzeczywistości, kiedy już dotrze się na szczyt, można się przekonać, że z nielicznych szczelin wydobywają się tylko cieniutkie smużki oparów. Za to widok z Wezuwiusza zapiera dech w piersiach: aglomeracja niemal otacza morze w Zatoce Neapolitańskiej drogą, wiodącą m.in. przez wydobyte spod popiołów Pompeje, aż do sławnego kurortu Sorrento. Statki i promy płynące na przepiękne wyspy Capri, Procide i Ischię wyglądają z ponad 1200 m jak odpoczywające na wodzie mewy. Mogłoby się wydawać, że to tutaj powstało powiedzenie: zobaczyć Neapol i umrzeć… Nie ma ono jednak nic wspólnego z urokami  miasta. Słynna sentencja pochodzi z roku 1495, gdy żołnierzy króla Francji Karola VIII, najeźdźców Neapolu, zdziesiątkowała epidemia syfilisu. Była to pierwsza w historii wielka zaraza syfilisu i stąd choroba rozniosła się po Europie. Dziś wolimy wiązać te znane słowa z urodą miasta, przypisując je nawet samemu Goethemu.

Kurortowe atrakcje

Port i promenada nad zatoką to miejsca, które są równie wielką (w dodatku całodobową!) atrakcją turystyczną, jak zabytki, muzea – w tym słynne Muzeum Archeologiczne, zamki, eleganckie galerie handlowe (np. Galleria Umberto I), targi na świeżym powietrzu (np. Mercato di Porta Nolana) czy przepiękna „hiszpańska” dzielnica – Santa Lucia. Można się tu poczuć jak w kurorcie.

Kolorowe sklepy wzdłuż nadmorskiej promenady lungomare kuszą ofertą, a jednocześnie straszą cenami, zaś jachty, statki i łodzie zachęcają do morskiej wycieczki pod lazurowym niebem. Tu naprawdę można zapomnieć o bożym świecie. Zwłaszcza wtedy, gdy przechadzce towarzyszy neapolitańska muzyka. Jest wprost magnetyczna: proste piosenki, egzotyczny rytm, chropawe głosy i niezwykły dialekt neapolitański odurzają słuchaczy, a lokalne tańce potafią doprowadzić krew do wrzenia…

Cuda małe i duże

Neapol często jest nazywany miastem cudów. Chcąc być świadkiem największego, trzeba sobie zarezerwować czas 19 września. W tym dniu już od kilkunastu wieków dokonuje się cud krwi św. Januarego, patrona miasta. Został on ścięty w 305 r., a jedna z nabożnych niewiast obecna przy egzekucji zachowała w fiolce odrobinę krwi męczennika, która do dziś jest  przechowywana w specjalnym relikwiarzu. Od tamtego czasu, co roku w dniu stracenia świętego skrzepnięta krew „ożywia się”, przechodząc ze stanu stałego w  płynny. Naukowcy wielokrotnie potwierdzali, że jest to prawdziwa ludzka krew, która ma właściwości i zachowuje się jak tętnicza krew żyjącego człowieka. Cudowna przemiana powtarza się zawsze w rocznicę męczeństwa Januarego, ale bywa, że dokonuje się także w pierwszą niedzielę maja i czasami 16 grudnia, przy okazji wyjątkowych wydarzeń. W te dni katedra Duomo di San Gennaro wypełniają wierni przez cały dzień.

Żal opuszczać Neapol… To miasto naprawdę można pokochać, choć nie jest ani specjalnie nowoczesne, ani sterylnie czyste, w dodatku ma zawodną komunikację miejską. Ale za to panuje w nim niepowtarzalna atmosfera, której  naprawdę trudno się oprzeć…

 Tekst i zdjęcia: Agnieszka Kubiczek

FotoGeA.com numer lutowy 2014

FotoGeA.com numer lutowy 2014

publikacja pochodzi z e-magazynu FotoGeA.com nr 02.2014.
BEZPŁATNIE DO ZAPRENUMEROWANIA
http://www.fotogea.com/?page_id=692

To także może ci się spodobać