Fotograf w podróży Wyprawy i plenery

NA PLENER: Praga z kuflem i aparatem

Most Karola spina oba brzegi Wełtawy ponad 650 lat. Przejście od strony Starego Miasta przez gotycką Bramę Mostową jest trochę jak pokonanie portalu czasu. O świcie przez ostry łuk bramy wychodzą figury świętych zdobiących kamienną przeprawę na Małą Stranę. Jakaś dziewczyna czyta książkę (może Kafkę, a może Čapka?), pod inną czule obejmuje się parka nastolatków. O świcie nie ustawia się kolejka do pogłaskania płaskorzeźb na figurze św. Jana Nepomucena. Dlaczego warto tu zajrzeć o nietypowej porze dnia lub roku? Cóż… Wszyscy chcą spacerować po najsłynniejszym deptaku Czech, a że tych „wszystkich” jest niewyobrażalnie dużo, powoduje to, że dołem płynie Wełtawa, a górą inna rzeka – ludzi.

Na piwnym rauszu
Ze 160 litrów piwa, jakie statystyczny Czech obojga płci spożywa w ciągu roku, tylko pół procent stanowi chmielowy napój spoza Bohemii. W dawnych, czyli dobrych czasach każde miasto posiadało własny browar, a cóż dopiero taka Praga! Niestety drapieżna komercja wtargnęła i tutaj. Małe browary okazały się nierentowne, a większe pozmieniały właścicieli, oferując często wiele gatunków piwa spod jednych, koncernowych skrzydeł. Na szczęście tradycje piwowarskie są w Czechach tak silne, a i znajomość narodu na rzeczy, że poniżej pewnego poziomu nikt tu spaść smakowi piwa nie pozwoli. Piwo w Czechach pozostaje więc genialne.

Praga

Praga

Za każdym razem odkrywam tu coś nowego – ostatnio było to piwo Ferdinanda w niepozornej knajpce na Nowym Mieście, podane do świetnej kaczki z czerwoną kapustą i knedlikami. Niekwestionowanym królem wśród czeskich piw jest oczywiście pilzneński Pilsner Urquell – jest w Pradze wszechobecny i doskonale umila jej smakowanie. Chcąc jednak być bardziej praskim niż prażanie, można popijać praski Staropramen, który jest również świetnym piwem. Co do lokalnych browarów, to prym wśród turystów wiedzie ciemne piwo warzone i serwowane „U Fleků”. Tradycja piwowarska sięga tu 1499 r. Przesiadują tu jednak setki turystów z Niemiec i Austrii, więc trudno znaleźć klimat prawdziwej czeskiej piwiarni. Nawet mając do dyspozycji ponad tysiąc miejsc przy długich drewnianych stołach! Podobnie jest w słynnej dzięki Jaroslavowi Haškowi i perypetiom jego dzielnego wojaka „U Kalicha”, gdzie piwo jest trzy razy droższe niż w zwykłych piwiarniach, a Czecha przy stole się nie uświadczy. Również pełna przyjezdnych, ale już sympatyczniejsza jest piwiarnia „U Zlatého Tygra”, gdzie przesiadywał Bohumil Hrabal i stukali się kuflami Havel z Clintonem. Do tej pory miejsce żyje tym wydarzeniem, a na ścianach wiszą fotografie z biesiady prezydentów. Jeśli szukamy jednak prawdziwej czeskiej piwiarni, to zapraszam do „U Černého vola” – zwykle więcej tu Czechów niż Niemców czy Angoli, a Velkopopovický Kozel (ciemny i jasny) z grubych pękatych kufli smakuje wyśmienicie w miarę jak rozwiązują się języki i znikają różnice lingwistyczne. Nie jest to proces skomplikowany, ponieważ jest tu pięć surowych stołów z ławami i kto przychodzi, siada w dziurze pomiędzy wcześniejszymi gośćmi. Do piwa obowiązkowo trzeba spróbować tu czeskiego przysmaku – utopenców, czyli… marynowanych serdelków z cebulą.

Widziane przez obiektyw
Jednym z powodów, dla których jeździmy do Pragi jest raczenie się czeskim piwem w najbardziej stosownym do tego celu otoczeniu. Drugim jest chyba chęć przeżycia miłych chwil i utrwalenia tych wspomnień na fotografiach.  Zacznijmy więc ten miniprzewodnik od widoków ogólnych. Wróćmy do panoramy praskich mostów – z parkowego wzgórza Letná. Idzie się tam zaledwie 15-20 min  ze słynnego z żydowskich zabytków Josefova przez Čechův most i po schodach w górę. Odpowiednią porą dnia jest późne popołudnie  i wieczór. Letná jest jednym z ulubionych miejsc prażan.Chcąc zapolować na piękną panoramę najlepiej wybrać się na którąś z wież – Mostową (przy Moście Karola), ratuszową (przy rynku staromiejskim) lub na wzgórzu Petřín (Rozhledna) – tu znajduje się też wspaniała atrakcja dla dzieci – labirynt luster.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Widok z wieży telewizyjnej w dzielnicy Žižkov jest najrozleglejszy (sama wieża też ciekawa), ale pod względem zdjęć mniej interesujący ze względu na odległość od Starego Miasta i Hradczan oraz fakt, iż patrzy się przez masywne szyby. Most Karola najlepiej fotografuje się wiosną i jesienią wczesnym ranem – takie obrazki są wszechobecne na pocztówkach. Warto wyczekać na dzień z poranną mgłą, wtedy most jawi się jak nie z tego świata. Widok z nabrzeża Wełtawy w kierunku Małej Strany, na Most Karola i Hradczany jest zwykle robiony z miejsca 200 m na południe od staromiejskiej Wieży Mostowej (z Mostu Karola skręcić w prawo) – jest wspaniały o każdej porze roku przed południem i o zachodzie słońca, kiedy wokół zamku i katedry św. Wita zapalają się światła. Poszukiwacze urokliwych i cichych uliczek i zakamarków powinni spędzić trochę czasu, najlepiej popołudniu, w zachodniej części Hradczan, ale poza murami zamku. Znajdują się tam malownicze uliczki Nový Svét, Kapucinska i bardziej schody niż ulica – Jeleni. Można stąd przespacerować nowo otwartą trasą przez park, obok domu, w którym mieszka prezydent Vaclav Klaus, na drugą stronę zamkowego kompleksu, przechodząc po drodze przez podświetlony tunel i po pomostach z desek. Wejściem na szlak jest niepozorna bramka z napisem Jeleni přikop.

„Magiczna godzina” trwa tu dłużej…
Zdjęcia wieczorne robi się oczywiście o tzw. magicznej godzinie (która niestety trwa zwykle nie więcej niż
20 min) – kiedy niebo nie jest jeszcze granatowe, nie czarne, a zapalają się latarnie i wyjątkowo dobrze rozmieszczone podświetlenia zabytków. Na takie zdjęcia pochmurne dni są najlepsze, a efekt wieczornego spaceru ze statywem na pewno zrekompensuje szarość dnia. Należy się wybrać wtedy nad Wełtawę – z miejsca 200 m na południe od Mostu Karola rozpościera się najpiękniejszy widok na praski zamek – lub na rynek staromiejski, gdzie praktycznie wszystkie budowle są oświetlone. To też najlepsza pora na rejs po Wełtawie – do wyboru jest cała masa statków i łodzi, od stylizowanych parostatków, łódek z baldachimem, po takie, gdzie można przy stoliku zjeść pożegnalną kolację. To zresztą doskonałe uzupełnienie kolorów zebranych w ciągu całego dnia, a swobodne zachowanie współuczestników biesiady jest równie ciekawym tematem do fotografowania, co wiekowe mury Złotego Miasta.  ◊

Dariusz Raczko

Artykuł  pochodzi z miesięcznika FotoGea.com
http://www.fotogea.com/?page_id=692

To także może ci się spodobać