Fotograf w podróży Wyprawy i plenery

KAPADOCJA – kasjer w Dolinie Miłości

Skansen w Göreme przeżywa oblężenie. Pośród kościółków i monasterów krążą tłumy turystów. Aby wejść do któregoś trzeba odczekać kilkanaście minut w gigantycznej kolejce a potem uwijać się z oglądaniem. Przewodnika nie musimy słuchać i tak z reguły opowiada banały albo głupoty.

TU BYŁ POCZĄTEK
Dolinę Göreme będącą kolebką chrześcijaństwa w Kapadocji (a także jedną z pierwszych gmin na świecie) odkrył w początkach XX w. francuski duchowny Guillaume de Jerphanion (fr.). Odszukano wówczas i opisano około 350 kościołów wykutych w skale tufowej. Są to niewielkie, mieszczące kiedyś do kilkudziesięciu wiernych kościoły, których wnętrza zdobione są freskami.

Przyszedłem tutaj aby zobaczyć tylko jeden z kościółków tzw. Ciemny Kościół, którego odnowione freski są niezwykle barwne i dają wyobrażenie o tym jak je ozdabiano w XI w. Na freskach znalazły się sceny z Nowego Testamentu – ostatnia wieczerza, ewangeliści, pocałunek Judasza.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Dodatkowa opłata za wejście odstrasza większość odwiedzających skansen… i wcale się tym nie martwię. Wnętrze można oglądać spokojnie chociaż nie mogę już robić zdjęć. No cóż kiedyś nie było z tym problemów. Jeszcze nie tak dawno tłumy były tu znacznie mniejsze. Ba nawet zdarzały się dni, że było kompletnie pusto. Dziś to jest nie do pomyślenia. Siedzę więc w cieniu pod drzewem i rozmawiam ze zmęczonym siwowłosym Argentyńczykiem o jego wrażeniach z wyprawy po Turcji. Jednak jego twarz i głos rozpala się dopiero wtedy, kiedy zaczyna opowiadać o wspaniałych górach i lasach jego rodzinnej … Argentyny.

PiesZO, balonEM , konNo, rowerEM, quadem albo samochodem… Kapadocję można poznawać na tysiące sposóbów.

Pieszo, balonem , konno, rowerem, quadem albo samochodem… Kapadocję można poznawać na tysiące sposóbów.

NICZYM W PORCIE
Miasteczko Göreme jest w gruncie rzeczy „turystycznym portem” na mapie Kapadocji. Tutaj ściągają turyści z całego świata aby zobaczyć Skansen, polatać balonem nad tufowymi dolinami. Ci bardziej aktywni wypożyczą rower (o ile sami na nim nie przyjechali z najodleglejszych zakątków świata), pójdą na pieszą wędrówkę przez otaczające miasteczko doliny, pojadą konno albo quadem. Przybywają z całego świata i często zostają na dłużej. Większość hotelików prowadzonych jest przez przyjezdnych głównie z Francji, Australii czy Korei. Wieczorem w tawernach rozbrzmiewają języki ze wszystkich kontynentów. Przy stoliku możesz wówczas spotkać Amerykanów czy Niemców podróżujących wokół świata, Francuzów jadących autem z Nordkapu na Przylądek Dobrej Nadziei, Polaków poszukujących swego miejsca na Ziemi albo Rosjan ze zdziwieniem pijących anyżową i niezbyt mocną rakiję. Wówczas także piloci balonów sącząc piwo Efes opowiedzą Ci historię swego życia – a co rano takich balonów startuje około 80. Piloci są w większości Turkami ale przybyła tu już spora gromadka baloniarzy z Francji, Nowej Zelandii, Niemiec, Australii. Nie przepadam za Göreme i jego okolicami pokrytymi coraz bardziej rozległymi klepiskami balonowych startowisk. O świcie unoszą się nad nimi nie tylko balony, unosi się też gesty pył, niczym jesienna mgła i zapach gazu służącego do ogrzewania powietrza.

Charakterystyczne kapadockie skały zwane często 5 sióstr albo 7 braci, albo…. wymyśl proszę swoją nazwę.

Charakterystyczne kapadockie skały zwane często 5 sióstr albo 7 braci, albo…. wymyśl proszę swoją nazwę.

POZA STANDARDEM
Znam już Kapadocję na tyle dobrze, że kieruję się w te miejsca, gdzie spotkanie innych turystów jest oczywiście możliwe bo rocznie przybywa ich tu kilka milionów ale nie bywa męczące. Typowe wycieczki operują pewnymi standardami: Göreme, podziemne miasta Derinkuyu (Głęboka Studnia), Dolina Ihlary (ale z punktu widokowego bez spaceru dnem doliny) kilka skał w okolicy Ürgüp. Zatem w tych miejscach i odległości około kilometra od nich spotka się wiele osób ale gdzie indziej jest stosunkowo pusto. Na początek dolina Soganli. Dosyć daleko od Göreme około 60 km. Kiedyś kompletnie opuszczona teraz już za wjazd trzeba zapłacić 5 TL. Jednak nie ma tu strażników i można sobie wędrować i fotografować do woli. Także we wnętrzach starych kościółków. Widzę dwie nowe knajpki i kilka busów z Francuzami. Całe szczęście, że ich przewodnicy robią swoje i ciągają ich od świątyni do świątyni zatem po kilku minutach robi się pusto. Bo dalej od utartej ścieżki już nikt nie odchodzi. W dolinie jest sporo kościółków i domów wykutych w tufowej skale. To miejsce niczym nie ustępuje np. Zelve. Wzdłuż drogi pomiędzy Göreme a Sognali jest co najmniej kilka ciekawych miejsc do zobaczenia.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

 

GDZIE KAWA DOBRA I TANIA
Miasteczko Sinasosi czyli dzisiejsze Mustafapasza jest senne ale i ono się zmienia centrum przebudowano i powstają jak sądzę nowe hotele.  Jednak dobra kawa po turecku kosztuje tu nadal 3 TL a nie np. 8 TL jak w Uchisarze u stóp góry zwanej zamkiem.

Po kilku latach podróżowania znam już drogi i skróty więc do Osthisaru jadę przez doliny omijając zatłoczone Urgup. Dziś jest tam dzień targowy. Dla miłośników świeżych warzyw, owoców i przypraw to prawdziwa gratka. Mogą się tam także pokręcić fotografowie – zjeżdżają ludzie z całej okolicy. Wiele twarzy, wiele postaci, ciekawe sytuacje. Na szlakach dolin okolic Göreme pojawiły się kamienne stelle z opisem dokąd można dojść. Napisy są trochę absurdalnie dokładnie do Cavusina mamy np. 4231 m – ale są i zapewne komuś pomogą. Mnie wystarczyły znaczki czerwoną farbą z napisami Red Valley, Rose czy Love Valley. Bardziej niepokoją mnie pomarańczowe budki stojące w kilku kluczowych miejscach szlaków. Jak nic Turkowie odkryli, że za wszystko od bogatych turystów można pobierać opłaty i chyba wkrótce za spacer Doliną Miłości trzeba będzie zapłacić… eh płatna miłość? Całe szczęście, że podobnych dolin jest w okolicy kilkanaście i za nim gospodarze obstawią bramkami opłat wszystkie wejścia i wyjścia trochę czasu minie.

Jeżeli boisz się latać to chociaż przyjdź na start balonów. Wprawdzie 5.00 rano to dla niektórych środek nocy ale widok jest wspaniały!

Jeżeli boisz się latać to chociaż przyjdź na start balonów. Wprawdzie 5.00 rano to dla niektórych środek nocy ale widok jest wspaniały!

NA POGADUCHY!
Jadę do Bayramhaci. To kilkanaście kilometrów za Avanos. Są tam źródła termalne ale nie one są celem mojej podróży. Jadę po „święty spokój”. Niewielka wioska prawie wyłącznie ze starymi ludźmi. Młodzi stąd uciekają bo cóż tu można robić? Dominują białe domy i wąskie uliczki. Oczywiście tutaj też są tufowe domy ale ważniejsze jest to, że przed sklepem można usiąść i pogadać.

Turyści tu nie zaglądają zatem jestem prawdziwym gościem – zaraz pojawia się na stole herbatka w szklaneczce w kształcie tulipanka z obowiązkowymi dwiema kostkami cukru. Skąd jestem, dokąd jadę?  Słucham opowieści o pracy tych ogorzałych panów w Niemczech czy Wiedniu. Teraz spędzają całe dni na ławeczce przed sklepem rozmawiając o przeszłości, ciężkich czasach i piłce nożnej.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

VIVA UNDERGROUND
Każde z miasteczek chce coś uszczknąć z turystycznego boomu w Kapadocji. Z reguły pod każdym jest podziemne miasto, zatem odkopuje się je, porządkuje i udostępnia turystom. Jeżeli ktoś nie chce utknąć w zatkanych zwalistymi paniami korytarzach podziemnych miast Derinkuyu czy Kaymakli może zobaczyć prawie puste Tatlarin czy Ozkonak. Może nie tak głębokie ale dają dobre pojęcie o tym czym były podziemne miasta. Wąskie korytarze, przestrzenne sale, miejsce na przechowywanie zboża, wody i zwierząt. Powstały jako miejsce schronienia chrześcijan przed najazdami. W Tatlarin można jeszcze zobaczyć piękne freski w niewielkim kościółku. W Zelve zmiany na dużą skalę. Wyznaczona jest trasa spacerowa, oprócz biletu dostaję jeszcze jej mapkę i chusteczkę odświeżającą! Wprawdzie łańcuchy zagradzają wejście do kilku wnętrz ale to akurat rozumiem bo w pamięci mam wielką ścianę, która runęła kilka lat temu odkrywając wnętrza klasztoru. Jeszcze w latach sześćdziesiątych XX w. mieszkali w tej dolinie ludzie! Jadę i obserwuję zmiany. Są miejsca, w których zrobiło się gwarno i trochę jarmarcznie ale nadal jest mnóstwo wsi i miasteczek, dolin i zabytków, które mogą być tylko dla mnie

 

Marek Waśkiel
http://www.waskiel.pl

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

To także może ci się spodobać

  • Zosia
    20 sierpnia 2012 o 22:38

    Z mieszanymi uczuciami czytałam Pańskie wspomnienia z Kapadocji…i te balony! W Kapadocji byłam dwadzieścia kilka lat temu z małymi wówczas jeszcze synami, w kwietniu, przed samymi świętami wielkanocnymi. Byliśmy tam kilka dni i nie spotkaliśmy ani jednego turysty 🙂 Zakochałam się w Kapadocji a wyjeżdżając obiecałam sobie, że wrócę…i ciągnęło mnie wspomnienie jeszcze do dziś, teraz mam mieszane myśli… Pozdrawiam serdecznie
    Zofia

  • elżbieta
    26 września 2012 o 9:43

    W tym roku zwiedziłam Turcję/5000km/,łącznie z Kapadocją,Pamukalami,Stambułem,skalnymi miastami,Doliną Ihlary/przeszłam/i wszystko co najciekawsze.Jestem zachwycona Turcją!