Fotograf w podróży

FOTOekspedycje: KAPADOCJA – na początku był wulkan

Wulkan zalał lawą i zasypał piaskiem oraz popiołem wulkanicznym powierzchnię płaskowyżu Ürgüp. Potem wiatr i woda wyrzeźbiły w nich fantastyczne kształty dolin, wąwozów, maczug i kominów skalnych. Przybyli tu ludzie szybko odkryli, że w miękkim tufie można drążyć bezpieczne schronienia. Dziś jest to jedna z najbardziej fotogenicznych części Turcji.

W górze
Punktualnie o 5.30 na parking podjeżdża biały bus. Szybko wskakujemy do środka. Potem kierowca zabiera jeszcze kilkoro Koreańczyków z hotelu w centrum miasta. Będziemy załogą balonu, który około 7.00 powinien wystartować z Goreme i przez godzinę wznosić się nad kapadockimi wąwozami i dolinami. Przed startem obserwujemy pracę kilkudziesięciu ekip, które rozkładają a następnie napełniają ciepłym powietrzem czasze balonów. Po chwili pierwsze kolorowe kule unoszą się w górę, wreszcie staruje i nasz. Z wysokości kilkudziesięciu metrów staram się rozpoznać miejsca, które odwiedziłem w czasie kilkudniowej podróży przez Kapadocję. Widzę zamek Nevsehir, dolina Zelve, miasteczka Goreme, Cavusin, Urgup w oddali Avanos, w którym mieszkamy od kilku dni i gdzieś tam daleko na horyzoncie ośnieżony szczyt Erciyes Dağı.

Tufowe skały w okolicach Ürgüp.

Tufowe skały w okolicach Ürgüp.

Kiedyś był tu wulkan
Erciyes Dağı (starożytny Argeus) jest najwyższym szczytem środkowej Anatolii. Sięga prawie 4 tys. m. n.p.m. To wygasły wulkan, który kilka milionów lat temu wraz z sąsiednimi wulkanami Hasan i Melendiz zalał lawą i zasypał piaskiem i popiołem wulkanicznym powierzchnię płaskowyżu Urgup. Potem wiatr i woda wyrzeźbiły w nich fantastyczne kształty dolin, wąwozów, maczug i kominów skalnych. Przybyli tu ludzie szybko odkryli, że w miękkim tufie można drążyć bezpieczne schronienia. Wulkan po raz ostatni odezwał się w IV w. n.e. Zamieszkujący tu wówczas chrześcijanie odnotowali ten fakt z wielką trwogą jako zapowiedź niezwykłego zdarzenia. Skalne kościoły zapełniły się wiernymi. Jednak jak sądzę nawet w tych niepewnych czasach nie stały do nich niekończące się kolejki. Tak dzieje się teraz w Skansenie Goreme.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Dziś te skalne kościółki nie są miejscami kultu. Wpisane na Światową Listę Dziedzictwa Kulturalnego UNESCO stały się atrakcjami turystycznymi, do których przybywa kilka milionów turystów rocznie. Stojąc we wnętrzu kościoła Tokali (kościoła z klamrą) przysłuchuję się jak miła przewodniczka opowiada Japończykom o wierze chrześcijan w reinkarnację. Trochę zdziwiony nagle pojmuję, że to pomyłka – reinkarnacja (reincarnation) – zmartwychwstanie (resurrection). Poprawić? Wyjaśnić? – nie ma już komu – Japończycy pędzą w wyścigu do kolejnego kościółka. Średnio każda z grup ma ok. 3 min na pobyt w maleńkim wnętrzu! Niewiele osób wysupłuje dodatkowe 8 dinarów aby wejść tam gdzie jest najpiękniej – do odrestaurowanego kościoła Karanlik (Ciemnego). Zbudowano go w XIII w. Ściany pokrywają piękne, barwne malowidła ze scenami z Nowego Testamentu.

Niedawno odrestaurowany kościoł Karanlik (Ciemny) został zbudowany w XIII w. Jego ściany pokrywają piękne barwne malowidła ze scenami  z Nowego Testamentu.

Niedawno odrestaurowany kościoł Karanlik (Ciemny) został zbudowany w XIII w. Jego ściany pokrywają piękne barwne malowidła ze scenami z Nowego Testamentu.

Pustelnik lingwista
Nie brakuje miejsc w Kapadocji, gdzie nie ma pędzących tłumów. Np. w dolinie Soganli położonych jest kilkanaście ciekawych kościółków z zachowanymi freskami i prawie nikt tu nie zagląda. Publiczna komunikacja także tu nie dociera. Zatem zdziwiony Sulejman otwiera drzwi swego skromnego domku położonego w górnej opuszczonej części wsi Soganli. Jej mieszkańcy przenieśli się do nowych budynków wzniesionych znacznie niżej w dolinie. Dojrzał nas przez otwarte okno. Zaprasza do środka na herbatę. Pokazuje stosy słowników i rozmówek. Samotność postanowił wykorzystać na naukę języków obcych. Chyba to początek jego lingwistycznej kariery. Zna po kilka słów z wielu języków ale trudno o rozmowę – my nie umiemy prawie nic po turecku. Spotkanie nie trwa długo. W zimnym wietrze wędrujemy zboczami głębokiej doliny. Oglądamy stożkowy kościółek Kubbeli, potem Sakli (ukryty) i na koniec po przeciwnej stronie doliny już prawie o zmroku docieramy do Karabas Kilise (kościoła czarnej głowy). We wnętrzu jest przeraźliwie ciemno a wyjący na zewnątrz wiatr potęguje atmosferę niesamowitości. Jesteśmy w surowym miejscu, gdzie nawet arabscy najeźdźcy dotarli z wielkim trudem i to na koniec swej inwazji w VI w. Już późną nocą zaczynamy powrót do Avanos. Nad płaskowyżem rozpoczyna się burza. Deszcz niesiony zimnym wiatrem zacina zakosami.

Tufowa  Dolina Miłości w okolicach Göreme.

Tufowa Dolina Miłości w okolicach Göreme.

Kapelusz Napoleona i Matka Boska
Cahit cierpliwie wskazuje kierunek, w którym powinienem dojrzeć skałę przypominającą sylwetkę Matki Boskiej. – Widzisz tam jest wielbłąd tu jaszczurka, tam kapelusz Napoleona i zaraz obok ciemna skała to Matka Boska. Nie widzę! Podejdziemy bliżej z innego miejsca będziesz mógł ją łatwiej zobaczyć – Cahit nie daje za wygraną. Wędrujemy zatem pośród tufowych ostańców położonych przy szosie do Urgup. Bardziej trwałe odporne na erozję skały np. bazalty pozostały nietknięte, natomiast otaczające go miękkie tufowe podłoże ulega niszczeniu. To dzięki erozji powstają tufowe stożki zwieńczone czapą z twardszej skały. Przewodnicy lubią nazywać je ogólnie czarodziejskimi skałami lub domami wróżek. Jednak najczęściej skały otrzymują swoje indywidualne nazwy. Najsłynniejsze doliny z licznymi i ciekawymi skalnymi formami to Pasabagi, nazywana niegdyś doliną mnichów ze stożkiem, w którym ponoć miał swą celę Szymon Słupnik oraz Dolina Miłości w pobliżu Goreme.

Na prowincji ważna jest klubowa rozrywka: karty i dobry papieros od czasu do czasu herbata po turecku.

Na prowincji ważna jest klubowa rozrywka: karty i dobry papieros od czasu do czasu herbata po turecku.

Śladami św. Pawła

Kapadocję kilkakrotnie w swym misyjnych podróżach odwiedzał św. Paweł. Zatem chrześcijaństwo otrzymało tu już na samym początku swego istnienia solidny zastrzyk energii. Potem był to jeden z najważniejszych ośrodków religijnych. Z Kapadocji pochodzili m.in. św. Bazyli (autor jednej z pierwszych reguł zakonnych – bazylianów), Grzegorz z Nazjanzu oraz Grzegorz z Nyssy uznani potem za trójkę ojców Kościoła. Doliny położone na uboczu głównych szlaków przez wieki były schronieniem dla chrześcijan przed coraz częstszymi najazdami Arabów. Z biegiem czasu poczęto drążyć całe podziemne miasta, z komorami połączonymi systemem korytarzy, do których przeniosło się życie codzienne. Pomieszczenia mieszkalne, spichlerze, kościoły i zbiorniki na wino, olej i wodę to wszystko można oglądać w podziemnych miastach w Derinkuyu lub mniej znanym Tatlarin. Jest tu chłodno i wilgotno. Jednak system dostarczania świeżego powietrza nadal działa sprawnie. Surowość tych miejsc czasami przeraża. Jak wielki musiał być strach aby z własnej woli przenieść się ze swym życiem na tak wiele metrów pod ziemię? Zupełnie inaczej jest w rozjaśnionych słońcem dolinach Zelve czy Cavusin.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Leżą po dwóch stronach tego samego płaskowyżu. Zelve od wschodu, Cavusin od zachodu. Zelve to kolejny kapadocki obiekt z listy UNESCO. Mieszkania, kościoły i klasztory wykute są w tufie. Na niektóre piętra wchodzi się po metalowych drabinach i skalnych stopniach. Trzeba też sporo energii aby przeciskać się przez mroczne korytarze. Część ścieżek jest zamkniętych. Cahit wyjaśnia, że to świeże zawaliska jeszcze kilka tygodni temu ich nie było. Ostatni mieszkający w Zelve ludzie zostali wysiedleni w latach 50 XX w. Natomiast chrześcijańscy Grecy zamieszkujący Kapadocję przez stulecia musieli opuścić ją w latach 20. XX wieku, kiedy rządy Grecji i Turcji rozpoczęły pomiędzy sobą przesiedlenia ludności.

Üçhisar - skalne miasto z wysoką twierdzą.

Üçhisar – skalne miasto z wysoką twierdzą.

Skalne fortece
Zwiedzanie Kapadocji to nieustanne wspinanie się i schodzenie. Prowadzą nas pokryte pyłem ścieżki do góry i drogi stromo opadające w dół. Idziemy po skalnych schodkach by za chwilę skorzystać z wątłej, metalowej drabinki. Weszliśmy wysoko a tam nad naszymi głowami widać jeszcze dawne schody wykute w skale prowadzące niegdyś do czyjegoś mieszkania. Obok gołębniki – a jakże wykute w tufie. Tuf nim zetknie się z powietrzem jest miękki i łatwo podaje się żłobieniu. Ludzie szybko zaczęli wykorzystywać jego naturalne walory do budowy w skale mieszkań i budynków gospodarczych. W takich jaskiniowych warunkach latem jest chłodno a zimą w miarę ciepło. Wysoko umieszczone wejścia zapewniały bezpieczeństwo a drzwi w postaci ryglowanych kamiennych kół skutecznie zamykały każde przejście. Kiedy jedno z pomieszczeń ulegało zniszczeniu lub potrzebne było kolejne, rodzina zabierała się do wyciosywania następnej sali w miękkiej skale. I chociaż za fortece uważa się wyniosłe skały Uchisar i Ortahisar to w rzeczywistości nieomal każdy z wykutych domów jest miejscem nie do zdobycia.

Kapadocję można także oglądać z góry.  Balony co rano wznoszą się nad tufowe doliny.

Kapadocję można także oglądać z góry. Balony co rano wznoszą się nad tufowe doliny.

Kapadocja z innej bajki
Ihlara to skalny wąwóz, którego dnem płynie wartka rzeka. Ihlara to także nazwa wsi w górach, gdzie ów wąwóz bierze swój początek. Tu wchodzimy w jego czeluść. Idziemy w dół po ładnie przygotowanych schodach ale Cahit wspomina jak niegdyś schodziło się tu wąską i niebezpieczną ścieżką. Trochę żal mi, że teraz jest łatwiej. Ściany wąwozu wznoszą się pionowo do góry i mnóstwo w nich śladów po wyciosanych przed wiekami ludzkich siedzibach. Wzdłuż całej doliny rozsianych jest kilkanaście kościołków i klasztorów także wykutych w skałach. Ich wnętrza ozdobione są częstokroć niezwykłymi malowidłami. Oto np. Yilanli Kilise (kościół węży) ozdobiony jest freskami przedstawiającymi grzeszników cierpiących w piekle. Jednak dolina o tej porze roku nie ma nic z piekielnych obrazków. Zielona i kwitnąca zachęca do odpoczynku i lenistwa. Tuż przed wsią Belsirma przysiadamy na zwalonych pniach wierzb. Słońce grzeje coraz mocniej a kilometry przebyte po drogach i ścieżkach Kapadocji odzywają się zmęczeniem. Wznosimy pożegnalny toast zimnym piwem Efez. Efez – Efesus? Tak to dobre miejsce na cel kolejnej wyprawy po Turcji.

Tekst i zdjęcia
Marek Waśkiel

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru miesięcznika FotoGeA.com
http://www.fotogea.com/?page_id=692

FotoGeA.com patronuje Warsztatom Fotograficznym „KAPADOCJA 2011”,
które odbędą się we wrześniu tego roku:

http://www.waskiel.pl/warsztaty-fotograficzne-kapadocja-2011.html

To także może ci się spodobać