Fotograf w podróży Recenzje i opinie

Felieton: Dzień Świstaka

Dawno nie używane lampy naftowe, świeczki, latarki… Ciężka, a w niektórych rejonach kraju wręcz katastrofalna zima, zmusiła do przypomnienia sobie o alternatywnych źródłach światła. Ale czy tylko? Mógłbym powiedzieć, że kilku moich znajomych rzekło chórem: kilka, kilkanaście dni bez prądu skłania do przemyśleń i refleksji. Refleksji i tęsknoty za wiosną. Do wypatrywania cienia świszcza Phila.

Paradoksalnie cień to światło. A przynajmniej w fotografii. Nie istnieje zdjęcie bez świateł i cieni. Chyba, że weźmiemy pod uwagę idealną kompozycję wyplutą przez komputer – białą kartkę. Zostawmy jednak fotograficzną tabula rasa na razie w spokoju. Naładowani wiosenną mocą, mniej lub bardziej zwariowanymi pomysłami, zaprogramowani przez nasze aparaty, wyruszmy  w poszukiwaniu nowych kadrów.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Będziemy się więc spełniali, przenosząc  nasze przestrzenne odczucia na dwuwymiarowe płaszczyzny. Zaangażujemy modelki i modeli, zapolujemy na sytuacje uliczne, wypatrzymy dzikie zwierzęta. Niewyspani, wstaniemy na spotkanie ze wschodzącym słońcem, a dzień pożegnamy fotogenicznym zachodem. Zauroczą nas widoki nie z tej ziemi. W martwych naturach dostrzeżemy niedostrzegalne. Trafimy w zakazane rewiry: do starych opuszczonych fabryk, na niebezpieczne podwórka. Napotkamy celebrytów i meneli, ludzi pogodnych i  agresywnych, żyjących dostatnio i w ubóstwie, gentlemanów i chamów. Zetkniemy się z życiem codziennym, ważnymi wydarzeniami, ekscytującymi sytuacjami. Zagramy w zielone, żółte, czerwone, niebieskie, fioletowe, brązowe i obowiązkowo w czarno-białe. Podążymy za liniami, trójkątami, wywijasami. Wzniesiemy się w przestworza, zejdziemy do podziemi. Spędzimy sporo czasu w ciemni, tradycyjnej bądź cyfrowej, aby wreszcie zobaczyć i – pokazać. Być może będziemy chcieli nabrać nieco dystansu do własnych wytworów, co głupim pomysłem nie jest. To nawet konieczność. I czasami zadamy sobie pytanie: Czy ja tego gdzieś nie wiedziałem? potem zaprezentujemy efekt naszych fotograficznych poczynań znajomym, opublikujemy na portalach. I się zacznie! Usłyszymy: kolejne zdjęcie zająca, brzdąca, motylka, łabądka, zachodu, wschodu, jelenia, drzewka, kropelki. Inaczej mówiąc: ale to już było, było, było, byłooooo… Deja vu! Przecież Leonardo Da Vinci zrobił to lepiej. Że nie fotografował? Nie szkodzi, setki innych fotografów sfotografowało ten temat co ty, partaczu tylko znaznie lepiej. Więc wejdź pod stół i… przypadkiem nie wydawaj żadnych odgłosów. Pstrykać możesz, ale pokazywać zdjęcia mogą tylko „Mistrzowie
Tylko co z tego, że już było? Że podobnie? Że ktoś dawno temu za siedmioma… Nie dajmy sobie wmówić, że taniec jest staniem w miejscu. Nawet jeśli tańczymy w kółku, zawsze mamy szansę z niego wypaść. Jeśli zaliczymy przy tym bolesny upadek na twardą glebę to i tak wstaniemy.
Trzeba dalej poszukiwać właściwego kroku. Może już w nowym, własnym rytmie? Nie dajmy się świstakom malkontentom! ◊

Janusz Czajkowski

felieton pochodzi z najnowszego numeru miesięcznika FotoGea.com

http://www.fotogea.com/?page_id=692

 

To także może ci się spodobać

  • Ertu
    14 maja 2010 o 13:08

    I tak trzymac 🙂