CHINY: W kraju smoków, herbaty i jedwabiu

Chiny uznawane są za kolebkę cywilizacji. Kraj, który dał światu m.in. papier, proch i delikatny jedwab.
W prowincji Shandong, urodził się Konfucjusz, mistrz filozofii, któremu Chiny zawdzięczają podwaliny swojej kultury i światopoglądu. To tu w końcu możemy podziwiać monumentalny Mur Chiński, uważany za jeden z siedmiu nowych cudów świata.

Bei Jing (Pekin)
Podobno 15 lat temu po dziurawych ulicach Pekinu jeździły prawie tylko setki rowerów i niekiedy pojawiał się samochód. Teraz po gładkich jak stół czteropasmowych arteriach pędzą najnowsze modele dużych, drogich aut, a obok wyznaczony jest pas dla rowerów i motocykli.  Bo to są właśnie Chiny. Pekin to wieczny plac budowy, co chwile coś się burzy by za moment wybudować coś nowego. Trudno uwierzyć, że znajdujemy się w Pekinie, nie ma tu pól ryżowych, nie ma grup ludzi ubranych w jednakowe mundurki ćwiczących przed pracą. Wszystko jest nowoczesne.
Główna atrakcja Pekinu – Zakazane Miasto to 72 hektarowy zespół pałacowy, najlepiej zachowany kompleks historyczny w całych Chinach, siedziba cesarzy z dynastii Qing i Ming, którzy mieszkali tam razem ze swoja świtą i urzędnikami. Zwykłym ludziom wstęp był zakazany, stąd nazwa.

Świątynia Nieba jest jednym z najpiękniejszych parków w Pekinie i cennym zabytkiem historycznym. Ja jednak oprócz zabytków obserwuję poranne życie chińczyków w parkach. Wszędzie widać starszych ludzi, którzy przyszli na gimnastykę, słychać nastrojową muzykę, widać panie tańczące z wachlarzami, tańczące pary i ćwiczących tai-chi. Wkoło czuć relaks i harmonię. Wszystkie ruchy są wykonywane przy pełnej koncentracji, zgodnie z tradycją. W innym miejscu widać grających w karty i gry planszowe. Jeszcze gdzie indziej słychać recytowanie – to jakby teatr parkowy, z kolejnego zakątka dochodzi do uszu chóralny śpiew jakiejś skocznej piosenki.
Tak właśnie wyglądają parkowe poranki między 8 a 10 rano.

 

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

 

Pociąg
Jedziemy do Datong. Przez szyby można zobaczyć trochę prawdziwych Chin, takich z obrazków, piękne pola ryżowe i pracujących na nich ludzi w charakterystycznych kapeluszach, niepowtarzalne krajobrazy. Ale są to kadry które zostają wyłacznie w głowie. Tym razem jechaliśmy tylko 6 godzin w tak zwanych twardych leżankach, otwarte wagony z sześcioma miejscami do leżenia.
Datong to taki chiński Śląsk, już z okien pociągu widać ogromne kopalnie węgla i unoszącą się chmurę pyłu. Ale nie to jest naszym celem. Datong słynie między innymi z wiszącego klasztoru i pięćdziesięciu grot wykutych w ścianie piaskowca, a w nich ponad pięćdziesiąt tysięcy posągów Buddy. Miejsce to przetrwało Rewolucję Kulturalną, więc jest autentyczne. Wiszący klasztor balansuje na palach przytwierdzonych do skalnego nawisu, z pewnością nie jest to miejsce dla ludzi mających lęk wysokości.
Pociągiem jedziemy dalej do Xian, zobaczyć słynną terakotową armię, tym razem podróż trwa całą noc. Wagony sypialne maja cztery łóżka w zamykanym przedziale. Przy każdym łóżku jest lampka do czytania i regulator do ściszania i wyłaczania głośnika. Ciągłe komunikaty, napomnienia i programy rozrywkowe są najbardziej denerwującym aspektem podróży chińską koleją. Potok słów i musyki.
Trochę irytujący jest też sposób wchodzenia na dworzec poprzez szereg bramek i pseudo tuneli, tak aby można było wchodzić tylko gęsiego.

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

SZANGHAJ
Szokuje swoją nowoczesnością, swoją architekturą, szczególnie widowiskowy jest nocą z pokładu statku wycieczkowego. W dzień kusi kosmopolityczną atmosferą i sklepami z szyldami najbardziej znanych projektantów mody. Nie przejść się nabrzeżem The Bund, symbolem Szanghaju, to tak jak być w Paryżu i nie zobaczyć Wieży Eiffla. Stojące przy Bundzie budynki przypominają nam Europę, a nocą kuszą pięknie oświetlone i błyszczące. Warto wieczorem pospacerować przy nadrzecznej promenadzie mając po jednej stronie klasycystyczne budynki Bundu, a po drugiej stronie rzeki Huangpu wspaniałe wysokościowce patrzące już w XXI wiek.

DZIECI
Posiadanie dziecka to szczęście. Narodziny chłopca w Chinach to wielka radość. Syn to emerytura. Ale druga ciąża jest już dużym ryzykiem, ryzykiem z powodu zakazu wydanego przez chiński rząd posiadania przez każdą parę więcej niż jednego dziecka – posiadanie większej ilości potomstwa jest zakazane od 1977 r. W Chinach przeprowadzało się aborcję nawet w ósmym miesiącu ciąży, a dzisiaj jest to zabieg w 100 % legalny, dlatego Europejki jeżdżą do Chin nie tylko w celach turystycznych.
Możliwe jest uzyskanie pozwolenia na posiadanie większej ilości dzieci, pod warunkiem uiszczenia odpowiednio wysokiej opłaty. Przepisy najczęściej łamią przedstawiciele elity, do której komisja planowania rodziny zalicza przedsiębiorców, urzędników, gwiazdy sportu i show-biznesu. Większość z nich ma już dwójkę dzieci, a co dziesiąty troje. W większości obszarów wiejskich, rodziny mają prawo wnioskować o zgodę  na drugie dziecko, jeśli pierwsze jest dziewczynką

GaoKao
GaoKao to egzamin końcowy i jednocześnie egzamin na wyższą uczelnię. Z wysoką  notą można liczyć na dobrą posadę.  Więc w poniedziałek 7 czerwca Chiny wstrzymują oddech. Niektóre ulice są zamknięte dla ruchu, a na bilbordach wyświetla się numer telefonu pod który można dzwonić w przypadku kłopotów z dojazdem. Jeżeli pojawią się problemy to policja dowiezie w trybie ekspresowym na egzamin. W Szanghaju specjalnie wyciszono jazdę metra pod stacjami w pobliżu których znajdują się centra egzaminacyjne.

Herbata po chińsku
Chińczycy zaparzają herbatę w specjalnym pojemniczku przypominającym plastikowy termos z uchwytem (noszą herbatę ze sobą wszędzie). Do pojemnika wsypuje się kilka listków suchej herbaty i zalewa wrzątkiem. Po wypiciu 3/4 zawartości, pozostałość zalewa się ponownie wrzącą wodą. Herbatę o wysokiej jakości można zalewać nawet 4-krotnie. Herbatę pije się gorącą maleńkimi łykami, baz cukru i innych przypraw.
Pekińczycy lubią pić herbatę jaśminową, szanghajczycy –  zieloną, mieszkańcy prowincji Fujian lubią pić herbatę  czerwoną (Polacy nazywają ją czarną), a mniejszości narodowe zamieszkujące rejony pasterskie, piją herbatę  w kształcie cegiełki – herbatę mocno naciągającą. Taka herbata sprzyja przemianie materii. W Pekinie, jeżeli gospodarz podaje gościom herbatę, to goście muszą natychmiast wstać i wyrazić podziękowanie. Trochę inaczej wygląda to w południowej części Chin. W Guangdong i Guangxi po podaniu gościom przez gospodarza herbaty, wyrażają oni podziękowanie uderzając trzykrotnie palcami w blat stołu. (trzeba uważać którą ręką, bo lewą wyznajemy w ten sposób miłość)

Pismo
Chińczycy zawsze przykładali wielką wagę do eleganckiego wyglądu pisma. Kaligrafia jest w Chinach traktowana na równi z innymi dziedzinami sztuki, a dzieła kaligraficzne cieszą się poważaniem i zainteresowaniem kolekcjonerów. Granice między kaligrafią, poezją i malarstwem często się zacierają. Bardzo popularna w chińskiej sztuce forma to wykaligrafowany wiersz na obrazie łączącym się z jego treścią. ◊

PORADY PRAKTYCZNE:
c hińczycy chętnie pozują z „długimi nosami: czyli nami, europejczykami. Sami zaczepiają na ulicy i zapraszają do zdjęć. Jesteśmy dla nich tak samo „egzotyczni” jak oni dla nas. Przy fotografowaniu obcych ludzi trzeba jednak uważać szczególnie w małych miasteczkach czy małych uliczkach, gdzie rzadko docierają turyści. Zawsze warto spytać o pozwolenie. Wystarczy miły uśmiech i wskazanie na aparat. Przyjacielskim gestem z naszej strony jest pokazanie na cyfrowym wyświetlaczu efektu naszych starań. Powoduje to radość u naszych modeli i chęć do dalszej zabawy, w szczególności jeśli są to dzieci. Fotografowanie ludzi przy ciężkiej pracy, bez pytania jest nietaktem i może ściągnąć na fotografa problemy.We wnętrzach zabytkowych budowli fotografowanie często jest zabronione, w świątyniach – zawsze.Zachęcam by bardzo uważać na uczucia innych. Natomiast na zewnątrz można robić zdjęcia bez ograniczeń. Jedyne co przeszkadza, szczególnie w dużych metropoliach to brak nieba, błękitnego nieba z chmurami, ponieważ jest tam wszechobecny smog.Za niedobre uważam robienia zdjęć, przy zakazie (z tak zwanego biodra lub małym aparatem z odchylanym monitorkiem – wtedy osoby fotografujące udają, że tylko przeglądają zdjęcia). Nie rozumiem i nie popieram takiego zachowania! Co gorsza efektem tych „podchodów” są najczęściej nieostre i niedobre kompozycyjnie zdjęcia. ◊

Tekst i zdjęcia
Agnieszka Sowińska

ZAPRENUMERUJ BEZPŁATNY E-MAGAZYN FOTOGEA.com

Author: Redakcja

Share This Post On